Z powodu małego zainteresowania szczepieniami przeciwko świńskiej grypie wśród rodziców uczniów szkół podstawowych miasto oferuje szczepionki większej liczbie ludzi.
Tylko 23 procent uczniów szkół podstawowych w mieście otrzymało zgodę rodziców na szczepienie przeciwko wirusowi H1N1 w szkole. Miasto przeznaczyło niewykorzystane szczepionki dla pozostałej części populacji. Darmowe szczepienia oferowane są w weekendowych klinikach otwartych (po jednej lub dwie w każdej dzielnicy miasta) jeszcze przez cztery weekendy (adresy: 311, http://www.nyc.gov/flu). Początkowo darmowe szczepionki miały być tam dostępne tylko dla licealistów i gimnazjalistów. Jednak, gdy w ub. tygodniu z 63 000 dawek wykorzystano niecałe 3500, jeszcze w niedzielę zaproszono na szczepienia kobiety w ciąży oraz wszystkie osoby do 24. roku życia – dwie grupy określane jako najbardziej zagrożone komplikacjami po zarażeniu wirusem H1N1. W czwartek administracja miasta podała, że do weekendowych klinik zgłaszać się mogą również osoby w wieku 25-64 lata z chronicznymi problemami z serca czy układu oddechowego, a także osoby sprawujące opiekę nad dziećmi poniżej 6. miesiąca życia.
Szczepionki są też wydawane w szkołach przykościelnych, które je zamówiły oraz w czwartki i piątki w 11 community centers, gdzie szczepionki dawane są właściwie wszystkim.
W New Jersey szczepionki powoli pojawiają się w punktach szczepień wyznaczanych przez lokalne wydziały zdrowia.
Małe zainteresowanie szczepionkami przeciwko wirusowi H1N1 w metropolii powodowane jest strachem przed szczepionką oraz sprzecznymi informacjami, jakimi społeczność jest bombardowana.
"Nikt z moich znajomych nie szczepi swoich dzieci. Wszyscy boją się ewentualnych skutków ubocznych. Ta szczepionka przecież nie jest wystarczająco sprawdzona. Poza tym to kolejna porcja chemii" – mówi Ewa z New Jersey, która zdecydowała nie szczepić dwojga swoich dzieci w wieku 3 i 6 lat.
Wiele osób, jak Dominika, matka 2-latka, z niechęcią podchodzi do agresywnej kampanii medialno-rządowej wspierającej szczepienie przeciwko świńskiej grypie. "Za bardzo na nas naciskają. Od początku wydawało mi się, że strach przed świńską grypą był sztucznie wywoływany. Ja nie miałam obaw i teraz nie zamierzam szczepić mojego synka" – mówi, dodając, że słyszała, iż szczepionka zawiera niedopuszczalną zawartość rtęci.
Mimo nalegań amerykańskich ginekologów obiekcje przed szczepieniem mają również kobiety w ciąży. "To trudna decyzja, bo chodzi o zdrowie nie tylko moje, ale i dziecka, przy czym jest tyle sprzecznych informacji. Mam nadzieję, że w razie czego mój organizm jest na tyle silny, że się obroni" – mówi Ula, która decyzję podjęła po konsultacji z lekarzami w Polsce z którymi pracowała jako położna.
Jest też grupa ludzi, która nie widzi sensu w szczepieniu przeciwko świńskiej grypie, twierdząc, że ponad połowa społeczeństwa jest już na H1N1 odporna, bo miała z tym wirusem styczność wiosną br.
Ile w tym jest prawy, ale z tego to mity czytaj w dziale ZDROWIE