Nie jestem specjalną fanką oglądania sportu, a na futbolu amerykańskim nie znam się ani trochę. Ale od tylu tygodni wszędzie trąbi się o Super Bowl, pisze się o miejscach, gdzie najlepiej ten mecz obejrzeć, radzi się, jakie jedzenie przygotować i rozmawia o tym, co w przerwie zaśpiewa Madonna i jakie reklamy wyemitują, że postanowiłam zobaczyć, czym się tak wszyscy ekscytują. Jako że żadna z koleżanek nie była specjalnie zainteresowana oglądaniem futbolu, a sama nie wiedziałabym o co chodzi na boisku, więc na wspólne oglądanie Super Bowl w barze umówiłam się z kolegą, który jest kibicem tego sportu. Mogłam go więc zamęczać pytaniami nawet tymi idiotycznymi, na przykład, dlaczego zawodnicy mają na policzkach wymalowane czarne kreski (podobno odbijają słońce). Dowiedziałam się, że "nasi" występują na biało i że najważniejszym zawodnikiem nowojorskich Gigantów jest quarterback (rozgrywający) Eli Manning, a u Patriotów na tej pozycji gra piękny Tom Brady (mąż równie pięknej modelki Gisele). Okazało się także, że w jednej drużynie może być gigantyczny grubas i wysoki chudzielec, który szybko biega, bo każdy ma inne zadanie. Jeden kopie, inny biegnie, a jeszcze inny rzuca się na przeciwnika całym ciałem chcąc go powalić. Gra, choć wydawała mi się wcześniej bardzo brutalna, wcale taką nie była. Wprawdzie zawodnicy wyrywali sobie piłkę, skakali na siebie nawzajem próbując przewrócić, ale agresji ani krwi na szczęście nie było tam widać. Sam mecz nie był dla mnie zbyt ciekawy, bo nie wiedziałam, czy to że zawodnik przebiegł kilka jardów to już powód do radości czy dopiero trzeba cieszyć się przy touch down (przyłożeniu). Obserwowałam więc reakcje innych i udawałam, że rozumiem dlaczego biją brawo i się cieszą, sama też się cieszyłam, bo to szybko się udziela.
Niewielki bar przy East 7 Street był pełny. Tłum był taki, że nie było gdzie siedzieć, wiele osób miało na sobie koszulki Giants (kilka osób było w koszulkach Patriots), piwo lało się strumieniami, a właściciel baru zamówił pizzę dla wszystkich. Nikt się z nikim nie bił, nikt nie wyzywał drużyny przeciwnika ani nie dokuczał kibicom Patriotów. Po wygranej Giants kilkoro fanów Patriotów też klaskało, a nowojorczycy poklepywali ich po plecach mówiąc, że ich zawodnicy zagrali dobry mecz.
Oczywiście, jak łatwo się domyślić, większość w barze stanowili mężczyźni, ale kilka kobiet też było i kibicowały nie gorzej niż ich towarzysze. Co mnie zadziwiło, to wielka ekscytacja reklamami w przerwach. Podobno to właśnie w ten jeden dzień reklamodawcy prześcigają się w oryginalnych i śmiesznych reklamach, bo wiedzą, że będą je oglądać miliony Amerykanów. Działa to też w drugą stronę, bo niektórzy oglądają Super Bowl tylko dla tych reklam (naprawdę!). Mnie jakoś żadna z nich nie zachwyciła, ani nawet nie zainteresowała. Czekałam za to na występ Madonny, którą bardzo lubię i widziałam na żywo na koncercie w Warszawie w 2009 roku. Nie rozczarowałam się, choć chwilami akrobacje i fikanie nogami 53-letniej Madonny były śmieszne. No ale królowa popu jest jedna i niech sobie fika póki jeszcze może.
Gdy wracałam do domu, z okien dobiegały ryki ku chwale Gigantów, ale na ulicach było spokojnie. Bójki kibiców to chyba jednak typowo polski sport. Amerykanie wolą się napić, najeść i spokojnie pójść do domu. Tak jak i ja. I choć fanką futbolu amerykańskiego nie zostałam, to oglądanie jak nowojorska drużyna zwycięża na pewno nie było straconym czasem.
Nie ogladasz, bo ty nie jestes w Ameryce… ty ciagle zyjesz tym co w kraju… DOskonaly wrtykul Panno Kasiu
Ja nie ogladam ZADNEGO sportu.
akurat football amerykanski jest niesamowita gra szczegolnie do ogladania, to nie jest pilka nozna w ktorej wszysscy oszukuja ,przewracaja sie i udaja ze ich boli, jedno wielkie oszustwo,a poza tym ja zawsze uwazalem ze ktos kto wprowadza sie do innego kraju powinien zaakceptowac tutejsze zwyczaje, a jak nie chcesz ogladac to nie ogladaj ale nie musisz obrazac tych co ogladaja, skoro jestes taka madra to super, pozdrawiam
tommeks: “kraju powinien zaakceptowac tutejsze zwyczaje”
Wlasnie akceptuje. Wiekszosc moich znajomych Amerykanow roano olewa Syper Bowl. Widac obracamy sie w innyhc kregach