
Rak piersi jest jednym z najczęściej występujących nowotworów w Stanach Zjednoczonych. W tym roku zostanie zdiagnozowany u prawie 200 000 kobiet, wynika z danych American Cancer Society.
Kobiety powinny rzadziej poddawać się badaniu mammograficznemu i nie wcześniej niż przed 50. rokiem życia – brzmią najnowsze zalecenia federalnego panelu doradczego U.S. Preventive Services Task Force.
Kobiety, które nie znajdują się w grupie ryzyka, powinny zacząć regularne prewencyjne badania piersi dopiero po skończeniu 50., a nie – jak zalecano do tej pory – od 40. roku życia. Ponadto panie w wieku 50-74 lat powinny poddawać się mammografii co dwa lata, a nie co roku, jak dotychczas rekomendowano. Najbardziej zaskakującą wytyczną panelu jest to, że lekarze powinni przestać przypominać kobietom o regularnym badaniu piersi w domu.
Twórcy nowych wytycznych argumentują, że ich zamysłem jest zmniejszenie szkód powstałych w wyniku nadmiernej i niepotrzebnej, jak się w wielu przypadkach okazuje, interwencji medycznej.
Mylnie pozytywne wyniki badań mammograficznych najczęściej występują, zdaniem panelu, u kobiet w grupie wiekowej 40-49 lat. Poddanie się badaniom później, po 50-tce, znacznie zmniejsza liczbę pomyłkowych wyników, a co za tym idzie – niepotrzebnych biopsji, z 88 do 55 na każdy 1000 kobiet.
Stwierdzono też, że korzyści z prowadzenia kampanii prewencyjnej wśród 40-latek są znikome – coroczne badania piersi u kobiet w grupie wiekowej 40 do 50 lat ratują życie tylko jednej na 1904 kobiety. Natomiast szkody wyrządzone przez niepotrzebnie wykonywane testy i zabiegi, jak również towarzyszący im stres, są ogromne.
NAJNOWSZE ZALECENIA federalnego ciała doradczego wprowadziły wiele zamieszania, bo zupełnie przeciwstawiają się tym, które obowiązywały przez ostatnie siedem lat. Obok corocznych wizyt kontrolnych u lekarza ogólnego, czyszczenia zębów co 6 miesięcy oraz pap smears raz na rok po skończeniu 20. roku życia coroczne badanie mammograficzne stanowiło podstawę profilaktyki współczesnej medycyny.
Zmiana rekomendacji co do badań piersi wywołała zatem kontrowersje, jak również wiele niepewności i pytań wśród kobiet oraz służb medycznych.
Lekarze przewidują, że ich pacjentki nieszybko przekonają się do wniosków płynących z analizy ryzyka federalnego panelu doradczego. Rzeczywiście większość wypowiadających się w mediach i na forach internetowych kobiet zarzeka się, że zignoruje najnowsze zalecenia i nadal będzie regularnie poddawać się badaniom mammograficznym.
Lekarze z kolei w przeważającej mierze zapowiadają, że nie zaprzestaną przypominać kobietom o badaniach, twierdząc, że nie są gotowi na takie zmiany. "Nie widzę powodu, dla którego zmieniłbym sposób dbania o zdrowie moich pacjentek, tym bardziej że w moim mniemaniu ten dotychczas obowiązujący przynosi efekty" – twierdzi lekarz z Massachusetts General Hospital.
Zdaniem wielu ginekologów i lekarzy ogólnych stres towarzyszący badaniom jest znacznie mniejszy, niż ten wynikający z długotrwałej niepewności bądź nagłej wiadomości, że pacjentka ma raka piersi. "Wiele kobiet twierdzi, że bardziej będą się denerwować, pozostając w niepewności, niż poddając się badaniu, które potencjalnie może coś wykryć w ich tkance, ale może też potwierdzić, że wszystko z nimi w jest porządku" – mówią lekarze z oddziału chorób kobiecych w szpitalu w Providence, RI.
To, że badania zapobiegają tylko jednej na 2000 śmierci, dla wielu może stanowić czynnik demotywacyjny, jeśli chodzi o poddanie się mammografii, jednak nie dla tej jednej kobiety, której życie takie badanie może uratować. "Nie zamierzam być tą jednostką, która stanie się ofiarą nowych zaleceń jakiegoś panelu doradczego. Nie chcę ryzykować i nadal będę się poddawać badaniom " – twierdzi pacjentka z Roosevelt Hospital na Manhattanie.
Ci lekarze, którzy dyplomatycznie chcą wybrnąć z problemu, twierdzą, że przedstawiać będą kobietom argumenty obu stron, informując o dotychczasowych i najnowszych zaleceniach federalnych. Podkreślają przy tym, że grupy, takie jak American Cancer Society czy American College of Obstetricians and Gynecologist, mocno obstają przy dotychczasowych wytycznych, zakładających wczesne poddawanie się mammografii oraz regularnym samodzielnym badaniom piersi przed lustrem w domu. "Jeżeli nie przedstawimy pacjentkom dwóch punktów widzenia, to stracą do nas zaufanie" – twierdzi dr Ozgul Delale, z wydziału ginekologii na SUNY Downstate. Dr Delale martwi się jednak, że sprzeczne informacje mogą spotęgować negatywne nastawienie kobiet, które ogólnie boją się badań.
ZAPYTANI PRZEZ KORESPONDENTÓW medycznych CNN przedstawiciele federalnego panelu doradczego twierdzą, że nie są przeciwni badaniom mammograficznym u kobiet przed 50. rokiem życia, ale ich zdaniem nie powinny być one rutynowe i tak masowo przeprowadzane. Lekarze natomiast uważają, że wydane w poniedziałek oświadczenie panelu jest niewyraźne i wprowadza kobiety w błąd.
Dla wielu pacjentek szczegóły rekomendacji i analizy statystyk wydają się zbyt skomplikowane i skłaniają do wyciągania mylnych wniosków, np. takich, że badania mammograficzne są szkodliwe. "To jest bardzo niepokojące zjawisko, które może zaprzepaścić to, co zostało już zbudowane w ramach walki z nowotworem piersi przez ostatnich kilka lat" – obawia się dr Carolyn Runowicz z Neag Comprehensive Cancer Center przy University of Connecticut.
Lekarze, którzy sprzeciwiają się nowym wytycznym, twierdzą, że opierają się one na przestarzałych danych, nieuwzględniających wyników badań maszynami najnowszej generacji. Te zaś są dokładniejsze niż starsze i mają zdolność wykrycia skupisk komórek rakowych nawet we wczesnym stadium rozwoju i u bardzo młodych kobiet (choć przyznają, że najnowocześniejsza technologia, ze względu na czułość, częściej też błędnie wskazuje na ewentualną obecność komórek rakowych).
Dr David Dershaw, dyrektor wydziału badań piersi w Memorial Sloan-Kettering Cancer Center, krytykując najnowsze zalecenia, zwraca też uwagę, że panel nie zaoferował żadnej alternatywy do mammografii: "Powiedzieli, ile kobiet ratują badania przeprowadzane przed 50. rokiem życia i jaką w związku z tym podjęli decyzję. Jednak nie zasugerowali innego postępowania w miejsce mammografii".
JEST TEŻ GRUPA KOBIET, która od dawna z podejrzliwością podchodziła do konieczności corocznych badań prewencyjnych i najnowsze wytyczne przywitała z entuzjazmem. "Obowiązkowe mammografia po 40-tce czy kolonoskopia po 50-tce to po prostu moda. To, że nagle okazuje się, iż rekomendowane przez 7 lat praktyki, jako te ratujące życie, okazują się nieskuteczne, tylko potwierdzają moją tezę" – twierdzi 50-letnia Krystyna z New Jersey.
Część społeczeństwa podejrzewa, że najnowsza decyzja federalnego panelu doradczego wynika z jakiś układów między wysoko postawionymi przedstawicielami kilku resortów, o których reszta społeczeństwa nie wie. "Nigdy nie ufam panelom, w których zasiadają oficjele bardziej dbający o własne korzyści niż ogółu, wydającym oświadczenia, jak to dotyczące badań piersi – twierdzi 37-latka z Brooklynu. – Najbardziej zastanawiające jest to, że US PSTF zaleca kobietom zrezygnowanie z samodzielnego badania piersi. To zupełny absurd".
Pojawiły się też obawy, że zmiana rekomendacji co do profilaktyki raka piersi ma więcej wspólnego z kryzysem i przygotowywaną reformą ubezpieczeń zdrowotnych niż zdrowiem kobiet. Panie podejrzewają, że jest to sposób na zaoszczędzenie funduszy. Martwią się, że ich ubezpieczenie przestanie pokrywać koszty badania, jeżeli nie osiągnęły odpowiedniego wieku.
NA SZCZĘŚCIE w środę, po kilku dniach zamieszania, administracja Baracka Obamy opowiedziała się za przestrzeganiem starych rekomendacji. "Rząd nie zmienia zaleceń. Jeśli chodzi o profilaktykę raka piersi, prosimy postępować jak do tej pory – ogłosiła Kathleen Sebelius, sekretarz ds. zdrowia. – Naszym zdaniem potrzeba więcej badań i naukowych dociekań, by pomóc kobietom w zapobieganiu rakowi piersi i walce z nim. Rak piersi bowiem jest jedną z najczęstszych przyczyn śmierci u kobiet, a mammografia zawsze była ważnym instrumentem profilaktycznym i nadal za taką ją uważamy".