To straszne Rio

Autor: Jerzy Dąbrowski
2009-10-30

Ostatnie walki z policją w Rio de Janeiro wybuchły zaledwie w dwa tygodnie po przyznaniu temu miastu prawa zorganizowania olimpiady w 2016 i mistrzostw świata w piłce nożnej w 2014 roku.

Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva powiedział, że zrobi wszystko co możliwe, aby wyczyścić ten "bałagan".
Ostatnie raporty policji podają 30 ofiar śmiertelnych i kilkunastu rannych. Więcej trupów znaleziono w Morro dos Macacos na Małpim Wzgórzu – slumsach, gdzie również zestrzelono policyjny helikopter, zabijając siedzących w nim trzech policjantów.
Prezydent Brazylii chce przeznaczyć specjalny fundusz na walkę z gangami w brazylijskich slumsach.
Czy to mu się uda?
W slumsach Rio żyje 6 milionów ludzi. W Brazylii istnieje ogromna przepaść między biednymi a bogatymi. Biedni to potomkowie niewolników, którym w 1888 dano wolność. W drugiej połowie XX w. w wyniku szybkiego rozwoju technologii byli niewolnicy masowo emigrowali do miast w poszukiwaniu pracy, której na wsi było coraz mniej. Miasta nie były w stanie pomieścić wszystkich – zaczęły powstawać favelas, brazylijskie slumsy, dzielnice nędzy. W latach 70. XX w. ukształtowały się te rozległe slumsy, które znamy dziś.
Wtedy to w więzieniu Ilha Grande powstała pierwsza przestępcza organizacja złożona z kryminalistów i więźniów politycznych walczących z ówczesną dyktaturą o nazwie Falange Vermelha (Czerwona Falanga).
Po wyjściu z więzienia członkowie tej przestępczej organizacji zaczęli rozprowadzać narkotyki. Wkrótce zaczęły powstawać konkurencyjne gangi. To właśnie walka o wpływy powoduje codzienny rozlew krwi. Na wzgórzach rozciągających się dookoła Rio znajduję się ponad 600 favelas. Każda z nich posiada gangsterską organizację kierującą się swoimi prawami. Bandyci są świetnie zorganizowani, dobrze uzbrojeni i nawet policja boi się wchodzić na ich teren. W 2003 roku w okresie karnawału w Rio do walki z gangami skierowano 3000 żołnierzy!
Niepisane prawo gangu zapewnia porządek w slumsach i chroni mieszkańców przed atakami innych gangów z zewnątrz, a także pozwala na korumpowanie policjantów. Ricardo M., kiedy zostawał członkiem gangu, przysięgał, że nigdy nie ukradnie niczego ani nie uwiedzie dziewczyny żadnemu mieszkańcowi faveli.
Bycie członkiem gangu zobowiązuje, ale daje też profity. Jako piętnastolatek Ricardo zarabiał 250 reali dziennie (ponad 100 dol.). Stać go było na utrzymanie kilku kochanek i gdyby nie aresztowanie, zostałby na pewno szefem narkotykowych dilerów. Teraz, w wieku 17 lat, odsiaduje karę w Escola Joo Luiz Aloes – więzieniu dla młodocianych przestępców.

Zdjęcie: Jerzy Dąbrowski


Jeden na pięciu młodych członków gangu ginie w pierwszych dwóch latach przynależności do organizacji.
Wielu zamordowanych to przechodnie. Tylko w 2007 roku w potyczkach z bandytami zginęło 580 policjantów.
Młodzi ludzie żyjący w favelach uważają się za szczęśliwych, jeżeli żyją dłużej niż dwadzieścia lat.
Morderstwa są tam najczęstszą przyczyną zgonów. 40% młodzieży ginie pomiędzy 15-stym a 25-tym rokiem życia.
Mimo to ciągle wkraczają na drogę przestępstwa. Największym zaszczytem, jaki mogą osiągnąć, jest
zostać "królem faveli"– przywódcą gangu narkotykowego. Kilkunastoletnie dzieci ulicy wykorzystywane są często przez mafię do przemytu narkotyków i wykonywania mokrej roboty, bo kara za te przestępstwa jest zwykle łagodniejsza niż dla dorosłych.
Ricardo M. miał 11 lat, kiedy po raz pierwszy zabił człowieka. Był nim zdrajca, który wydał członka gangu policji.
Najpierw przypalano mu ciało papierosami i cięto żyletką, potem przywódca gangu wręczył Ricardo rewolwer kaliber 38. Młody zabójca, trzymając ciężką broń w obu dłoniach, nacisnął cyngiel. Zdał w ten sposób egzamin na członka Terceiro Komando, drugiej co do wielkości przestępczej
organizacji w Brazylii. Razem z innymi chłopcami należącymi do mafii zaciągnął ciało do rowu, oblał benzyna i podpalił. – Nie czułem żadnych emocji – powiedział.
Slumsy w Rio są tylko kilka kilometrów od słynnych plaż w Copocabana i Ipamena.
Inne kraje Ameryki Łacińskiej mają podobne problemy. W Salwadorze, Hondurasie i Gwatemali młodzi ludzie giną w wojnach rywalizujących ze sobą gangów.
Mafia rekrutuje dzieci już od 9 roku życia. Dzieci nie znają strachu. – Przynależność do gangu daje im poczucie siły – mówi Guaraci de Campos Viana, stojący na czele sądu dla młodocianych w Rio de Janeiro.
Gangi właściwie kontrolują większość więzień w kraju. Dwa lata temu więziony szef Comando Vermelho (Czerwonego Komanda) zlecił ataki w Rio po ataku prywatnej milicji. Poniosło wtedy śmierć 20 niewinnych osób. Siedem z nich spłonęło żywcem w autobusie podpalonym przez gangsterów.
Prywatna milicja składająca się głównie z byłych policjantów opłacana jest przez mieszkańców Rio i kontroluje obecnie 97 favelas.
Rząd nie robi nic, aby zwalczyć mafię narkotykową. Obecność policji jest prawie niezauważalna. Bandyci są zwykle świetnie uzbrojeni i tylko specjalne jednostki policji pozwalają sobie na wejście do dzielnic slamsów.
Trudno jest dziś odróżnić prywatną milicję od cieszących się złą sławą Szwadronów Śmierci. Członkowie tej organizacji zastrzelili tylko w latach 1990-92 4661 dzieci. Wychodzą oni z założenia, że większość bezdomnych dzieci to członkowie narkotykowych gangów. Tak więc Czerwone Komando woli zlecać rabunki i morderstwa dzieciom, bo nie mają one żadnych zahamowań.
Ricardo M. opowiadał w więzieniu, jak na specjalnym stole piłował zdrajcom ręce i nogi, kiedy jeszcze żyli.
Niepełnoletni często siedzą w więzieniu kilka miesięcy, po czym wracają do swojej bandy.
Dziewczyny też uczestniczą w narkotykowych operacjach. Fabiana S. została szefową gangu w wieku 12 lat. Kiedy miała 11 lat, wyrzucono ją ze szkoły. –Byłam za bardzo rewolucyjna – wspomina. Pierwszą pracę zaproponował jej szef lokalnej mafii. Pakowała kokainę do plastikowych torebek. Szefowie szybko docenili przywódcze zapędy Fabiany i powierzyli jej kontrolę nad łapówkami dla policjantów i dystrybucję narkotyków.
Fabiana w wieku 14 lat zarabiała równowartość 1000 dolarów. Kupiła dom i chodziła z siostrą dwa razy w tygodniu na zakupy. Po odsiedzeniu kilku miesięcy w więzieniu Fabiana planuje wrócić do szkoły. Ricardo M. też będzie niedługo na wolności. – Chciałbym znaleźć jakąś pracę, ale jeżeli to się nie uda, mafia zawsze coś dla mnie znajdzie.