Osoby:
Franek
Luśka
(szum spuszczanej wody; drzwi ze skrzypieniem otwierają się, po czym zamykają z trzaskiem; zbliżające się ciężkie kroki)
– Co, Luśka, dzisiaj na obiad?
(brzękanie garnkami, odgłosy bulgotania)
– To, co wczoraj. Kurczak, tylko ziemniaki dogotowałam.
– Znowu kurczak? Nie mogłabyś kiedyś schabowego zrobić?
– To już nie pamiętasz, co ci doktor mówił o cholesterolu? Na diecie masz być, nie pamiętasz, że masz chore serce?
– A tam, dieta. Na co mi to, żebym zdrowy umarł? (rechot)
(brzękanie sztućcami, mlaskanie)
– A ty śmierci nie wywołuj, bo cię znajdzie! Michael Jackson ze zdrowiem igrał i patrz, jak się doigrał.
– Nie porównuj mnie do tego zboczeńca. Jakby on się do naszego Maciusia dobrał, to bym mu jaja powyrywał. Jeśli on w ogóle miał jaja!
(brzęk odstawianych talerzy)
Ilustracja: Marcin Kulabko
– Właśnie, Maciuś mówi, że nie ma w czym chodzić, że musi mieć nowe sneakersy, bo te swoje zniszczył.
– Już zniszczył? Dopiero, jak mu kupiłem. Tylko, człowieku, tyraj i tyraj, i płać, i im kupuj. I żadnego poszanowania za to! Tylko za tym dularem się goni. Taka ta wasza Ameryka, ten raj na ziemi. Ech, żeby tylko do obywatelstwa – i wyjeżdżam stąd. Albo do emerytury – i ani dnia dłużej!
(dobiega, coraz głośniej, Polonez Ogińskiego)
– Już mam dość tego tu dziadostwa: domy z dykty, jeździ się dżankami, tylko człowiek tyra i co z tego ma? Syna do kolydżu trzeba będzie zaraz posłać i skąd na to kasę brać... Luśka, przełącz tę muzykę!
(Luśka przełącza na "Thriller" Michaela Jacksona)
– Nie, tylko nie ten zboczeniec! Wyłącz to w ogóle, zjeść spokojnie nie mogę.
– Dobrze, już dobrze, wyłączam. Napijesz się potem kawy?
– Okej, nalej mi neski.
(dobiega fonia stacji TV Polonia; właśnie nadają relację z Sejmu)
– O niee, tego bandyty to znieść nie mogę! Patrz, jak się upasł na tym złodziejstwie. I na nich kryminału nie ma! Popatrz, kto Polską teraz rządzi!
(w tle coraz głośniej dobiega "The Star-Spangled Banner")
– Złodzieje i zdrajcy tam tera rządzą! Sami konfidenci. Wychodzi teraz szydło z worka. Sprawiedliwych nie było, wszyscy się ufajdali, wszyscy!!
– Franek, ty się tak tym nie emocjonuj, przecież sercowy jesteś!
– Wiesz co, Luśka, z tym moim chorym sercem to bym już w Polsce na ulicy wykitował, a tu przynajmniej, jak mam insiurans, to mnie wyleczą. Wyłącz ten program, bo nie wyrobię! Powystrzelałbym ich wszystkich, tych sukinsynów. Do żłoba się dorwali i nie ustąpią, o nie!
(milkną obrady sejmowe, zamiast tego słychać mecz bejsbola)
– No, już nie miałaś na co mi przełączyć! Co to za sport w ogóle. W Polsce to on się palant nazywał! Faktycznie, same palanty w to grają. Co Amerykanie w tym widzą, to ja ich nie rozumiem, no nie rozumiem. Stoi taki, piłeczką rzuci, a drugi kijkiem odbije.
– Ja też niczego z tego nie rozumiem.
– Bo ty, Luśka, w ogóle niczego nie rozumiesz.
– Wiesz co, Franek, ty sobie sam tę neskę zrób!
(oddalające się kroczki, trzask zamykanych drzwi)
– Poszła sobie baba, a niech se idzie. Zaraz jej przejdą te humory. A ten znowu tym kijkiem! Piłka nożna, o, to jest dopiero sport. Jak grała złota jedenastka Górskiego, to cały świat patrzył na Polskę z podziwem!
(w tle pojawia się, stopniowo zagłuszając transmisję bejsbola, "Polska gola, taka jest kibiców wola")
– Jak oni wtedy grali! Podania z pierwszej piłki, centry Gadochy, rogale Deyny... aż przyjemnie było popatrzeć. A dzisiaj? Żenada, wstyd przed światem, żeby się w ogóle do mistrzostw nie zakwalifikować!
(w tle zaczyna rozbrzmiewać "America the Beautiful", równocześnie z Mazurkiem Dąbrowskiego, "Thrillerem", Polonezem A-dur Chopina, "Stars and Stripes Forever", motywem Bolka i Lolka oraz pozytywką ciężarówki z lodami)
– Luśka, już chodź, no nie złość się... nie wiesz, gdzie stoi ta neska?