Zaburzenie to, a raczej choroba, może dotyczyć aż 5-7% z nas (częściej mężczyzn). Z oczywistego powodu – wstydu – jest rozpoznawane przez lekarzy stosunkowo rzadko.
Nadawano tej przypadłości różne nazwy. Jeśli dotyczyła kobiet, to: zespół Messaliny, nimfomania. Jeśli mężczyzn – satyriasis. Inne terminy ogólne to: erotomania, promiskuityzm, hiperfilia, hiperseksualizm. Pierwszą naukową analizą tego zespołu zajął się Clarembault na początku XX wieku. Choć wszelkie nazwy sugerują generalnie nadmierny popęd i – co za tym idzie – nadmiernie częste kontakty seksualne, kryteria diagnostyczne i ilościowe są jednak bardzo nieprecyzyjne. W normie bowiem może być zarówno kilka stosunków dziennie, jak i dwa na rok (zależy to od akceptacji partnerów – norma partnerska). Tak więc tym, co decyduje, że kogoś nazwiemy erotomanem, jest towarzysząca częstotliwości zachowań seksualnych postawa wobec seksu i orientacja życiowa. Nieważne jak często się masturbujesz, ile ściągnąłeś na twardy dysk filmów pornograficznych lub jak wielu masz przygodnych partnerów seksualnych. Ważne jest to, że pomimo tego i właśnie dlatego erotyzacja twojego życia zakłóca pozostałe jego warstwy (patrz np. film "Pianistka", powieść "Kompleks Portnoya"). Jeśli seksualność staje się tak dominująca, że nie starcza ci energii na pracę zawodową, opiekę nad dziećmi, rozwijanie swoich innych zainteresowań, jeśli jest to jedyna forma aktywności życiowej, za pomocą której uatrakcyjniasz sobie (daremnie) egzystencję, to niechybnie wpadłeś już w sidła uzależnienia.
Tak właśnie, jako uzależnienie, obecnie najczęściej traktuje się erotomanię (wcześniej wysuwano nawet pomysły o opętaniach). Nie jest ona wynikiem ani nierównowagi hormonalnej, ani nadmiernie wysokiego poziomu popędu płciowego jednostki. Jest ona taką samą formą utraty kontroli nad zachowaniem jak alkoholizm lub inne "-holizmy". W rzeczy samej ludzie o osobowości niedojrzałej często wpadają w niejedno zaburzenie kompulsywne. Podwójne uzależnienie jest wręcz istotą erotomanii (patrz tabela).
Współwystępowanie z erotomanią innych uzależnień:
substancje psychoaktywne (alkoholizm, narkomania, lekomania) – 42%
zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia) – 38%
pracoholizm – 28%
zakupoholizm – 26%
uzależnienie od hazardu – 5%
Jak każde uzależnienie, erotomania jest wynikiem wielu czynników wewnętrznych (intrapsychicznych) i zewnętrznych (środowiskowych) wchodzących ze sobą w interakcje. Ciekawe jest współczesne spojrzenie na czynniki środowiskowe. Wielu badaczy uważa, że wszelkie kulturowe czynniki ryzyka erotomanii to właśnie te najbardziej znamienne signum temporis współczesnej kultury. Znamionujący kulturę Zachodu relatywizm wartości, w którym obserwujemy silną trójcę: swoboda, tolerancja, różnorodność; jako podręcznikowa wręcz postawa, swoisty must have samorealizującego się indywidualisty może tu odgrywać istotną rolę wraz z rozbuchanym konsumpcjonizmem, nastawieniem na zdobywanie wartości materialnych (mieć zamiast być), zubożanie relacji człowiek – człowiek na rzecz relacji człowiek – przedmiot. Znany seksuolog Kazimierz Imieliński mówi tu o zespole kultury zachodniej. Ma na myśli obsesyjne nastawienie na cel końcowy aktu seksualnego – orgazm, miast umiejętności czerpania satysfakcji z dążenia do tego celu, z procesu. Powoduje to rozbudowywanie warstwy technicznej seksualności, przy jednoczesnym zubażaniu przeżywania seksualności (jak i całego życia) w jej warstwie emocjonalnej i duchowej. Efektem tego charakterystycznego dla naszej kultury (a obcego wielu kulturom Wschodu; przynajmniej do niedawna) dążenia do "szybciej, więcej, lepiej" są liczne zaburzenia seksualne i ich wyolbrzymianie, gdy już epizodycznie wystąpią, nieumiejętność osiągania spełnienia w związkach nawet pozornie dobranych i stabilnych, trudności w rozwijaniu prawdziwej, głębokiej więzi miłosnej z partnerem.
Wyjście z tego zaklętego koła seksualnego nałogu (jak i z każdego innego) nie jest proste. W Polsce istnieje duży niedostatek ośrodków terapeutycznych i grup samopomocowych, zajmujących się tym problemem. Istnieje jedynie Polski Związek Nimfomanek, który pracuje na zasadzie wynalezionego dla alkoholików w USA programu Dwunastu Kroków.