Bookmark and Share

Oczekuję pomocnej dłoni...

2009-09-28

[listy do Weekendu]

Nazywam się Izabela Kukiełka. Piszę ten list, ponieważ jestem imigrantką mieszkającą w Nowym Jorku, która została zdiagnozowana ze złośliwym rakiem piersi i oczekuję pomocnej dłoni.

Lekarze powiedzieli mi, że rak rozprzestrzenił się do kości i do wątroby, i w tym stanie jest on bardzo trudny do wyleczenia. Ale ja i tak mam nadzieję na długie życie bez raka. Moja rodzina za bardzo mnie potrzebuje, żebym się poddała.
Chciałabym opowiedzieć trochę o swoim życiu. Urodziłam się w Polsce 42 lata temu, i nie zajęło mi to długo, aby zacząć marzyć o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych i być z daleka od moich rodzicow. Byłam jeszcze dzieckiem, kiedy ojciec zaczął wykorzystywać mnie fizycznie i seksualnie. Chciałam uciec od jego okrucieństwa i przeprowadzić się do Ameryki, ale komunizm w Polsce nie pozwalał mi na to. Pomimo wszystko, ciągle dążyłam do realizacji moich marzeń.
Kiedy miałam 21 lat, wyszłam za mąż za Jana i poczułam ulgę, że w końcu uwolniłam się od ojca. Byłam tak zakochana, że nie myślałam, iż mogłabym być jeszcze bardziej szczęśliwa – i wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. W listopadzie 1989 roku urodziła się moja córka Adrianna.
W 1990 roku mój mąż i ja zdecydowaliśmy się otworzyć sklep z artykułami mleczarskimi. Dobrze nam się powodziło, mogłam więc pozostawić firmę mężowi i iść na studia, aby zostać psychologiem. Kiedy w 1998 roku skończyłam studia, otworzyłam własną firmę (poradnię), aby pomagać ludziom w potrzebie.
Niestety, w późnych latach dziewięćdziesiątych polska gospodarka nie stała za dobrze i nie zarabialiśmy wystarczająco, aby zapewnić dobrą przyszłość córce. Zdecydowaliśmy się podjąć ryzyko i przeprowadzić się do Ameryki.
Wylądowaliśmy w Nowym Jorku 4 lipca 2003 roku. Mieliśmy tylko 4000 dol. i cztery walizki, ale dopisało nam szczęście. Znaleźlismy mieszkanie na Brooklynie, a mąż znalazł pracę w jedyne dwa dni. Cztery lata później zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Miałam wtedy 39 lat, ale nie miałam problemów z zajściem w ciążę. We wrześniu 2007 roku urodziła się moja druga córka, Rose.
W grudniu 2008 zostałam zdiagnozowana z rakiem piersi. Po sześciu operacjach dowiedziałam się, ze mam raka złośliwego. Nie mogłam uwierzyć, że odwróciło się ode mnie szczęście. Chcę żyć, nie tylko dla siebie, ale także dla mojego męża i dwóch córek, których kocham nad życie. Nie mogę odejść, bo oni nie są na to gotowi.
Jak napisałam na początku tego listu, potrzebuję pomocnej dłoni. Jedynym moim ubezpieczeniem jest Emergency Medicaid, który niestety nie pokrywa w całości leczenia. Postanowiłam poszukać najlepszego leczenia i znalazłam szpital w Santa Barbara w Kalifornii, który mi pomoże. Issels Medical Center oferuje wspaniałe leczenie dla pacjentów będących w moim stanie. Jednak dużym problemem jest to, że szpital nie akceptuje mojego ubezpieczenia. Tydzień tam kosztuje 7500 dol. a cały miesiąc (tyle zajmuje terapia) – około 30 000 dol.. Mam bardzo mało pieniędzy i nie mam tu żadnej rodziny, która mogłaby pomóc; poszukuję więc donacji na opłacenie tego leczenia.
Na własne oczy widziałam, że ludzie w Ameryce pomagają innym w potrzebie i mam nadzieję, że ja także otrzymam jakąś pomoc, abym mogła żyć bez raka i patrzeć, jak rosną moje córki.
Proszę o jakiekolwiek informacje o organizacjach, firmach, osobach, które oferują donacje oraz o jakąkkolwiek inną pomoc w dojściu do mojego celu. Będę bardzo wdzięczna komukolwiek, kto mi pomoże.
       Z poważaniem

Izabela Kukielka
217 East 16th Street Apt#D
Brooklyn, NY 11226

Numer konta:
Bank of America Direct Deposit ACH R/T Number: 021000322
Account number: 483028654783


Od redakcji:

Przyłączając się do apelu Izabeli – autorki popularnego działu porad grafologicznych w Weekendzie – przypominamy, że sporo Czytelników już pospieszyło z pomocą. Podawaliśmy ich nazwiska. Poniżej – kolejni wspaniałomyślni (według kolejności wpłat):
Felus Irena – $100, Nowakowska Danuta – 40, Smagala Wanda – 30, Gizowski Jerzy – 200, Kalinowski Zofia – 50, Hamerska Maria – 20, Dyrda Stefan – 20, Maciorowski Henryk – 20, Masiuk Jerzy – 50.
Dziękujemy w imieniu Izy!
Jan Latus



Komentarze:

Name: /z netu/

Date: 2009-09-28 19:54:17

Amerykanie chetniej daja datki, jesli masz zalozone konto, ktore jest uprawnione do odliczen podatkowych, ...ale nie wiem jaka jest procedura...mozna zadzwonic pod 311.. i tam mozna naprawde uzyskac szeeg informacji... lub sprobowac nawiazac kontakt przez internet z osobami, ktore zbieraly fundusze na zdrowotne cele....Wiele przeszlasz, ale jeszcze wiecej osiagnelas....brak mi slow, sytuacja trudna, a Ci co chcieliby pomoc zazwyczaj sami niewiele maja, nawet ubezpieczenia...., ale mnostwo osob jak najcieplej zyczy, bo warto zyc i o nie walczyc...Trzymaj sie...

Name: emigrantka

Date: 2009-09-28 21:00:54

...."Byłam jeszcze dzieckiem, kiedy ojciec zaczął wykorzystywać mnie fizycznie i seksualnie"........dla mnie rzecz niepojeta, ale wierze, ze prawdziwa...dobrze, ze przestaja byc takie tematy ,tematem tabu..

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc