Bookmark and Share

Kolejka

Autor: Jan Latus
2009-07-02
Jeśli czasem (rzadko) wydaje mi się, że życie, które wiedziemy na tej planecie, nie jest absurdalne, próbuję wyobrazić sobie, co na nasz temat powiedziałby ktoś wyżej od nas: bardziej rozwinięty, mądrzejszy. Na przykład – wyposażony w lornetkę kosmita siedzący przy oknie w latającym spodku.
Obeznany z historią naszego gatunku, a także antropologią, kosmita rozumiałby wędrówki ludów za chlebem. Rozumiałby umizgi do płci przeciwnej i kopulowanie, wychowywanie potomstwa, polowanie, hodowanie zwierząt i uprawy rolne, przyrządzanie posiłków, wymianę towarów. Rozumiałby nawet pojedynki na pięści i całe wojny między narodami, jako być może konieczny składnik ludzkiego życia, pojmowanego jako walka o przetrwanie.
Ale zdziwiłby się zielony ludzik widząc ludzi stojących jeden za drugim i trwających w takiej konfiguracji, pokornie i w milczeniu, czasem przez wiele godzin.
Ludzi stojących w ogonku.
Nie wiadomo, od kiedy znane są kolejki. Znając współczesny rynek wydawniczy, wierzę, że ktoś uzna to za chwytliwy temat i napisze na ten temat książeczkę z pogranicza pseudosocjologii/pseudohistorii/pseudopsychologii.
Nie przypominam sobie żadnego obrazu, rzeźby, ryciny czy opisu kolejki w dawnych epokach. Raczej pamięć przywołuje obrazy tłuszczy bijącej się o coś, przepychającej się łokciami.
Pierwsze kolejki – przynajmniej obierając jako źródło wiedzy historycznej filmy kostiumowe – to te po zupę dla biednych. Drugie skojarzenie to różne instytucje zamknięte: zakłady psychiatryczne, więzienia, prywatne szkoły z internatem, koszary, gdzie srogi kucharz wlewa cienką zupkę chochlą do miski trzymanej przez kolejną, upokorzoną sytuacją, osobę.
Im bliżej czasów współczesnych, tym więcej kolejek. Pojawiły się na dobre w krajach znanych z organizacji życia społecznego, a zarazem borykających się z problemami gospodarczymi, jak Republika Weimarska czy USA w czasie Wielkiej Depresji.
Ale mniejsza o te ogonki po darmową zupę. Kolejka to dzisiaj powszechny w świecie wzorzec zachowań grupowych. Jeśli chętnych jest więcej niż dwóch, w sklepie ustawiają się samorzutnie ogonki. Kolejki stoją do okienka w wydziałach komunikacji i na pocztach albo do kasy w supermarketach. W ogonku stoją zarówno ludzie biedni, jak i bogaci. Ci ostatni czekają na łaskę przepuszczenia ich przez bramkarzy strzegących wejścia do modnego nocnego klubu, np. na Manhattanie. Bramkarze są zresztą panami ładu społecznego, gdyż decydują, kogo z kolejki wpuścić, i niekoniecznie liczy się czas oczekiwania. Wiadomo, że fory mają piękne dziewczyny, potem faceci w towarzystwie ładnych kobiet; na końcu tego pecking order są samotni mężczyźni. Ładni ludzie wejdą, brzydcy nie. Sławni przed nieznanymi, modni przed taniej ubranymi.
Ilekroć formuje się kolejka, znajdują się ludzie, którzy chcą przechytrzyć system, iść na skróty. W Polsce mojej młodości w przychodniach rejonowych ścierały się dwa systemy: czy wchodzi się według numerków, czy w zależności od tego, jak długo siedziało się w poczekalni. Ten konflikt – który spowodował liczne zawały serca walczących do upadłego o kolejkową sprawiedliwość emerytów – o ile mi wiadomo, do dziś nie został zażegnany.


Ilustracja: Marcin Kulabko

Są narody, które ignorują kolejki. Francuzi przepychają się, wciskają na chama. Amerykanie, ze swoją protestancką etyką, formują je w najdziwniejszych okolicznościach, np. gdy grupka ludzi stoi na przystanku autobusowym.
Gdy ludzie sami formują ogonek, jest to przykład najwyżej rozwiniętego społeczeństwa. Gdy są do tego zmuszeni, czują gniew.
Znamienne, że symbolem komunizmu w powszechnej pamięci nie są obozy pracy na Syberii, stalinowskie czystki czy propagandowe artykuły w gazetach, ale właśnie kolejki. Dotyczyły wszystkich, nie dało się ich nie zauważyć i uniknąć. Warstwy rządzące w tych krajach nie stały w kolejkach i uznawano to za szczytowy przejaw uprzywilejowania. Reszta z nas stała godzinami, bo coś "rzucili", albo dniami i nocami, aby "zapisać" się na meble czy pralkę. A te zapisy to była przecież następna kolejka, czasem z kilkuletnim okresem oczekiwania.
Znamienne, że starsi ludzie mieszkający w dzisiejszej Polsce są w stanie przymknąć oczy na wiele niedoskonałości dzisiejszej organizacji politycznej kraju, gdyż nie stoją już w kolejkach. Polityka polityką, drożyzna drożyzna, ale w sklepach "wszystko można kupić": kilka plasterków szynki, dwie pomarańcze, meble włoskie i krajowe. Narzekają, zaciskają pasa, ale nie są już codziennie upokarzani, prosząc o otrzymanie czegoś, za co przecież zamierzali zapłacić.
Wygląda na to, że jesteśmy skazani na kolejki. Zawsze bowiem, gdy pojawia się coś atrakcyjnego: oferta pracy w okresie bezrobocia, open bar w pierwszej godzinie imprezy, przecena markowych ciuchów, możliwość otarcia się o Angelinę Jolie, chętnych jest więcej niż ofert. Nie wymyśliliśmy niczego lepszego, jak ustawienie chętnych jednego za drugim. I niech się kosmita śmieje, ile chce. Niech się też śmieją pies i kot. Zwierzęta, nawet najlepiej wytresowane, nie rozumieją bowiem istoty stania w kolejce (choć mrówki wędrują jedna za drugą).
Ale zwierzęta i kosmici nie rozumieją też, dlaczego ludzie sami z siebie maszerują w zwartym szyku – lewą marsz! – przed trybuną honorową albo podnoszą jednocześnie ręce i nogi na scenie na Broadwayu, za co widzowie płacą 100 dolarów za bilet. Tak jak w naturze każdego z nas dzikość sąsiaduje z samokontrolą, tak i grupa ludzka potrafi być a to żywiołowym tłumem, a to szwadronem wspaniale wyćwiczonych mrówek. Oprócz organizacji, dostrzegamy bowiem w stojącej w szyku na płycie stadionu grupie tysiąca gimnastyków walor estetyczny. Z wysokości swojego latającego talerza kosmita powinien to docenić.


Komentarze:

Name: Zacharczyk

Date: 2009-07-04 08:39:02

Zaskoczylo mnie panskie zdanie, ktore wspomina o tym, ze Polacy, szczegolnie Ci starsi, nie lubia kolejek. Przeciez kazda Wielkanoc to ogrom kolejek do konfesjonalow, zbudowanych nawet na krzeselkach. Fakt, pare lat mnie nie bylo w kraju, ale chyba te najstarsze kolejki przetrwaly, szczegolnie u starszych osob ?

Name: housekeeper

Date: 2009-07-04 08:53:41

1st-art-gallery.com/thumbnail/207399/1/The-Seven-Sacraments-Confession-1779.jpg

Name: A.L.

Date: 2009-07-05 17:05:16

Niestety, Panie Latus, Amerykanie nie umieja stac w kolejkach. Stac, niby stoja, ale to jest takie stanie "na niby", jak przyjdzie co do czego to rzucaja sie kupa. Pamieta Pan jak zatratowali pracownika WalMart? Tez najpierw byla kolejka.Wyzsza cywilizacja to co innego. Pamietam jak stalem w kolejce 8 miesciecy po pralke automatyczna, i porzedek byl jak zloto...

Name: JaRek

Date: 2009-07-06 09:49:32

Klientela WalMartu to bardzo specyficzna grupa spoleczna. Na drugim biegunie sa cywilizowane, karne i sprawne kolejki do wyciagow narciarskich. Zauwazylem, ze jesli ktos sie do takiej kolejki wciska (metoda "na znajomych trzymajacych mi miejsce w kolejce" ), to nieodmiennie z miejsca tej budzacej powszechna odraze zbrodni dobiega jezyk polski.

Name: .anna

Date: 2009-07-10 06:38:21

Niestety to prawda panie JaRku.

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc