Bookmark and Share

Kto ukradł the Dream?

Autor: Marian Polak
2009-07-02
Ponad milion foreclosures w ciągu kilku minionych miesięcy dowodzi, że ktoś ukradł Amerykanom ich Marzenie. Ktoś zwinął im sen o dobrobycie, na jawie materializujący się w postaci dostępnego dla każdego domku z ogródkiem na przedmieściach.

W tej sytuacji nic bardziej oczywistego niż pytanie: Who stole the Dream?, które słychać teraz od Alaski po Florydę. Kto odpowiada za brutalne przebudzenie?
Oficjalnej odpowiedzi wciąż nie znamy, bowiem ustawa w sprawie powołania specjalnej komisji rządowej do ustalenia (i przykładnego ukarania) winnych, przyjęta przez Kongres w maju tego roku, ciągle czeka na podpis prezydenta Obamy. Ale nie znaczy to wcale, że politycy, ekonomiści, publicyści i wreszcie zwyczajni Amerykanie, czekając na decyzje Białego Domu, poniechali swoich prywatnych łowów na kryzysowe czarownice.
Co wiadomo o złodzieju Amerykańskiego Snu? Po pierwsze, że jest to "biały człowiek o niebieskich oczach", co wynika z portretu pamięciowego stworzonego przez przywódcę Wenezueli Hugo Chaveza. Po drugie, jest to absolwent amerykańskiego uniwersytetu z dyplomem MBA. Takie wnioski wyciągnięto z debaty zorganizowanej w grudniu 2008 przez tygodnik "Business Week".
W tej sytuacji winnym nie może być wyłącznie Alan Greenspan, wieloletni szef Rezerwy Federalnej. Mimo że sam się przyznał. Raz – nie ma błękitnych oczu. Dwa – nie posiada dyplomu MBA. Toteż – po trzecie – następnym podejrzanym, tym razem zbiorowym, jest cała klasa ekspercka – fachowcy od finansów, bankowcy i ekonomiści.
Ci pierwsi – bo stworzyli zdradliwe "instrumenty finansowe", czyli zajmowali się produkcją fałszywych pieniędzy, drudzy – bo upychali lewą kasę w podejrzanych kredytach, głównie hipotecznych, a trzeci, czyli audytorzy i komentatorzy sytuacji gospodarczej, bowiem zapewniali naiwnych klientów, pożyczkobiorców i konsumentów, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. A potem nagle nastąpiło brutalne przebudzenie.
No dobrze, winni są – in corpora – ekonomiści, nie tylko ci z dyplomami MBA, choć oni jakby najbardziej. Niemniej jednak nie są oni przecież, a przynajmniej nie wszyscy, bandą chciwych idiotów i niepomnych jutra utracjuszy. Dlaczego więc pożyczali, tak bez sensu, wirtualne pieniądze?


Zdjęcie: Archiwum

W ten sposób dochodzimy do kolejnej grupy winowajców, jakimi są – en masse – amerykańscy politycy. To oni zdecydowali o uwolnieniu instytucji finansowych najpierw spod kontroli społecznej, a potem spod reżimu zdrowego rozsądku, tworząc okazję, która – jak wiadomo – czyni złodzieja. W zamian oplątali instytucje finansowe gorsetem serwitutów politycznych. Jednym z nich były ustawy antydyskryminacyjne, wymuszające pożyczanie pieniędzy "upośledzonym ekonomicznie mniejszościom", prowadzące w konsekwencji do dramatycznego wzrostu liczby pożyczek nazywanych NINJA (od "no income, no job, no assets"). W jaki sposób bezrobotny bez zawodu i innego majątku trwałego miałby spłacać systematycznie dom za kilkaset tysięcy dolarów? A, tego to już politycy bankom akurat nie powiedzieli. Dali im za to – na dobry początek – wielomiliardowe dofinansowanie z kasy państwowej, czyli wysokie "pożyczki" na jeden procent rocznie. Głupi by nie skorzystał. Potem jednak zaczęła się wojna z Irakiem o demokrację (przez defetystów nazywana "wojną o ropę"), a wraz z wojną zaczęły się kłopoty...
Czyli jednak Sen ukradli Amerykanom nie tyle ekonomiści na czele z Alanem Greenspanem, co wybrani jak najbardziej demokratycznie amerykańscy politycy.
Ale przecież nikt nie zmuszał zwykłego Johna Kowalsky’ego do zadłużania się ponad stan...
Czyli, że tak naprawdę to Marzenie ukradli prostym ludziom nie finansiści, nie bankowcy i nie politycy, tylko zwykli Amerykanie. Sami sobie. A nakłoniła ich do tego chciwość i największy z demonów naszych czasów – konsumpcjonizm. To on popychał wyrzucanych dzisiaj na bruk bankrutów do zadłużania się po kokardę, na kwoty, jakich nie byliby w stanie spłacić nawet w następnym życiu.
Wciąż jednak pozostaje otwarte jeszcze ważniejsze pytanie. Dlaczego te miliony obywateli nie mogły zapłacić za Sen z realnych oszczędności? Przecież USA posiada, a raczej posiadało do niedawna, najlepiej funkcjonującą gospodarkę i jeden z najwyższych PKB na świecie. I jedną z najniższych stóp bezrobocia. Czemu więc ciężko pracujący John Kowalsky, żeby kupić sobie tekturowy domek z ogródkiem wielkości chustki do nosa, musi zadłużyć się na całe życie? Czy to tylko chciwość? Niekoniecznie.
Bo to także wprowadzony w amerykańską codzienność neoliberalizm. I w ten oto sposób wracamy do amerykańskich polityków, bowiem za wymienionym wyżej terminem kryje się doktryna, wedle której rządziła przez ostatnie ćwierć wieku Partia Republikańska (trzeba zresztą przyznać, że z dużą pomocą demokratów). Rządziła tak, że w tej chwili USA przewodzi w światowych statystkach rozwarstwienia społecznego, a ponad 90 procent amerykańskich dóbr trwałych, zasobów finansowych i środków produkcji przeszło w ręce mniej niż 10 procent obywateli. Jak zaś sfinansować względny spokój społeczny, kiedy większość dochodów z gospodarki trafia do kieszeni elit? Na kredyt, oczywiście.
Chociaż więc aktualna płaca realna Johna Kowalsky’ego zmniejszyła się w porównaniu w epoką New Dealu, a klasa średnia jest w tej chwili znacznie biedniejsza niż przed pół wiekiem, John nic nie zauważył. Przynajmniej dopóki dostawał bez gadania pożyczkę hipoteczną i kolejne karty kredytowe.
Tak więc, niezależnie od tego, co ostatecznie ustali komisja Kongresu, Dream odebrali Amerykanom inni Amerykanie. I to wcale nie teraz, tylko znacznie wcześniej, bo już w chwili, kiedy zamiast dzielić się dobrobytem bardziej racjonalnie, skłonili większość nieświadomych niczego współobywateli do kupowania pigułek nasennych na kredyt. Teraz grozi im wszystkim chroniczna bezsenność.


Komentarze:

Name: A.L.

Date: 2009-07-03 16:28:50

"Partia Republikańska (trzeba zresztą przyznać, że z dużą pomocą demokratów). Rządziła tak, że w tej chwili USA przewodzi w światowych statystkach rozwarstwienia społecznego, a ponad 90 procent amerykańskich dóbr trwałych, zasobów finansowych i środków produkcji przeszło w ręce mniej niż 10 procent obywateli." Tak, tak, Panie Polak. Przyjdzie Obama i wyrowna. Zaprowadzi Komune. Przypominam Panu o roznicy miedzy komunizmem a kapitalizmem: "Kapitalizm to nierowny rozdzial bogactwa a komuna to rowny rozdzial nedzy". Niestety, okazal sie Pan kolejnym lewackim oszolomem. Taki nowy profil Dziennika? Politycznie sluszny?

Name: L.K.

Date: 2009-07-04 00:50:00

Swietny komentarz A.L. Nic dodac, nic ujac...

Name: hanna

Date: 2009-07-04 10:03:35

...kiedy tak w ostatnich latach chetnie udzielano pozyczki hipoteczne, ja tak czesto sobie nucilam pod nosem..."czemu sie boisz glupia..", a teraz sobie mysle, ze dobrze, ze bylam glupia i pozyczki nie pobralam... Jak ten swiat sie szybko zmienia.

Name: .anna

Date: 2009-07-04 11:01:41

Dopiero samoakceptacja uzdalnia nas do akceptacji innych.Kto swoją pracę i swoje myślenie uważa za wartościowe,umie docenić dzieła i myśli innych ludzi. /mysl, ktora czesto sobie cytuje, nie znam autora/

Name: A.L.

Date: 2009-07-04 12:27:56

hanna: "a teraz sobie mysle, ze dobrze, ze bylam glupia i pozyczki nie pobralam" No i byla Pani glupia, bo pozyczka na dom dobrze i z rozsadkiem wzieta jest znacznei lepsza niz pompowanie kasy do kieszeni landlorda. Problem jest tylko wtedy jezeli sie nei wie ile mozna pozyczyc i pozyczy za duzo, i to wlasnei ci ktorzy nie wiedzieli spowodowali kryzys

Name: A.L.

Date: 2009-07-04 12:28:46

anna: "Dopiero samoakceptacja uzdalnia nas do akceptacji innych.Kto swoją pracę i swoje myślenie uważa za wartościowe,umie docenić dzieła i myśli innych ludzi..." Bardzo ciekawa mysl, ale co ona ma wspolnego z artykulem?

Name: A.L.

Date: 2009-07-04 12:30:33

Polak: "Potem jednak zaczęła się wojna z Irakiem o demokrację (przez defetystów nazywana "wojną o ropę")". Pan jednak powinien zmienic zawod.

Name: hanna

Date: 2009-07-04 13:47:36

Nie ma to jak przyjacielskie rady i porady PANA A.L., az zyc sie chce...:)))

Name: A.L.

Date: 2009-07-04 18:50:28

hanna: "Nie ma to jak przyjacielskie rady i porady PANA A.L". Dziekuje. jak Pani widzi, udzielam rad za darmo i nie pobieram oplaty

Name: JaRek

Date: 2009-07-06 10:33:02

Ameryka ma niezwykla moc odradzania sie. Byla juz i Wielka Depresja i Chruszczow, ktory obiecywal, ze Zwiazunio Ameryke pogrzebie, dogoni i przegoni do rooku 1980-tego. Byl strach przed niemieckim cudem gospodarczym lat 60-tych i 70-tych, a w latach 80-tych wielki strach przed Japonia podbijajaca swiat gospodarczo.

Name: A.L.

Date: 2009-07-06 13:06:04

JaRek: "Ameryka ma niezwykla moc odradzania sie" Ale tranzycji na komunizm moze nei wytrzymac

Name: JaRek

Date: 2009-07-06 13:27:57

Wszystko przetrzyma bo to kraj gleboko zdecentralizowany i bardzo pragmatyczny. Ideologia neoliberalna wprowadzona prze Reagana dala zastrzyk sil witalnych, ktore sie z czasem wyczerpaly. Teraz mamy zwrot wahadla w druga strone czyli zmiane halsu w zegludze pod wiatr.

Name: Graff

Date: 2009-07-18 08:24:10

Lewakow nie sieja sami rosna .Rzecz w tym ze maja przebicie w pustych glowach.

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc