
Zajmując ponad 6 milionów akrów, czyli około 20 proc. powierzchni stanu Nowy Jork, Adirondack Park uświadamia turystom, iż Ameryka jest kontynentem.
Jeśli chodzi o dziką przyrodę, ustępuje jedynie wielkością Alasce. Co więcej, jest on zarówno bardziej dostępny, jak i zagospodarowany, co wypada uznać za dodatkową zaletę z punktu widzenia mieszkańców metropolii. Z drugiej strony można się tu zupełnie oddalić od cywilizacji, unikając ludzi tygodniami. Malownicze krajobrazy parku wysławiał pod koniec XIX wieku niestrudzony podróżnik Lowell Thomas.
Na bogatą rzeźbę terenu składają się łańcuchy górskie z 46 wierzchołkami przekraczającymi wysokość 4000 stóp.
Jest to raj dla wędkarzy i wodniaków, którzy mają do wyboru przeszło dwa tysiące jezior, nie licząc rzek o łącznej długości tysiąca mil. Wzbogaca je dodatkowo siatka niezliczonych strumieni i potoków, a prawie w każdej miejscowości można wypożyczyć canoe, kajak lub łódkę lub też wybrać się na zorganizowaną wycieczkę. Kolejne urozmaicenie stanowią większe i mniejsze wyspy. Z kolei zamiłowani piechurzy znajdą tutaj setki oznakowanych szlaków o różnym stopniu trudności.
Lasy liściaste pokrywają przeszło 1/5 całego obszaru, z czego starodrzew ze wspaniałymi okazami porasta 500 tys. akrów. Nietknięty ludzką ręką sprawia on wrażenie pradawnej kniei. Do Adirondacks ciągną miłośnicy soczystych, jesiennych barw, które osiągają kolorystyczną pełnię znacznie wcześniej, a więc już w październiku. Zimne ranki i poranne mgły osnuwają je nostalgią.
Centrum miasteczka Lake PlacidSERCE ADIRONDACKS
|
DAMA W JEZIORZE Kolejny sport, a więc nurkowanie, upowszechnił się tu w kilkanaście lat po drugiej wojnie światowej. Ulubionym miejscem eksploracji dla doświadczonych płetwonurków stały się wówczas podwodne jaskinie. Początkujący ograniczali się do płaskiego dna Lake Placid. Powierzchnia samego jeziora zajmuje około 0,5 km kwadratowego, co prawdopodobnie opóźniło makabryczne odkrycie. Dokonano go dopiero 15 września 1963 roku, gdy jeden z nurków zauważył ramię wyłaniające się mułu na głębokości 250 stóp, w odległości ponad 20 metrów od brzegu. |
Miejscowość Lake Placid jest po części geograficznym paradoksem, gdyż większość zabudowań rozciąga się wzdłuż pięknego Mirror Lake, podczas gdy tylko część osady leży nad właściwym jeziorem otoczonym wierzchołkami. Jest wśród nich najwyższy szczyt Mt. Marcy, który osiąga 5344 stopy. Ma tu swoje źródło Hudson, który wypływa z wysoko położonego jeziorka o poetyckiej nazwie Tear of the Clouds.
Liczba stałych mieszkańców nie przekracza trzech tysięcy, zaś założona na początku XIX wieku osada miała niegdyś górniczy charakter i wydobywano tutaj odkrywkowo rudę żelaza. Do jej rozwoju przyczynił się Gerrit Smith, nabywając wielką połać ziemi. Zagorzały przeciwnik niewolnictwa osadził na niej wyzwoleńców jako samodzielnych gospodarzy. Za jego przykładem poszedł inny abolicjonista John Brown, zakupiwszy w pobliżu farmę, która liczyła 244 akry. Prowadził utopijny eksperyment pod nazwą Timbucto, w którym brali udział Murzyni.
Wypada wtrącić, iż nie zadowalając się sukcesem osiągniętym w Lake Placid, zapalczywy Brown udał się wraz z synami do Wirginii w październiku 1859 r. Zawiązał tu spisek, który miał na celu wywołanie powstania niewolników. Werbując potajemnie chętnych, usiłował zdobyć arsenał przy Harper Ferry. Niewczesny atak, w którym zginęłi m.in. jego synowie, został bez trudu odparty przez regularne wojsko. Przywódcę skazano na karę śmierci przez powieszenie. Upamiętnia go John Brown – Historic Site, na które składa się dom rodzinny, pozostałości po farmie i grobowiec z memoriałem.
Po wyczerpaniu się płytkich pokładów przestawiono się na gospodarkę rolną i przemysł drzewny. Turyści odkryli go znacznie później niż Catskills, a więc w połowie lat osiemdziesiątych XIX wieku, gdy dotarły tutaj linie kolejowe. Po "wynalezieniu" letniego fotela z szerokim oparciem Lake Placid i okolice zasłynęły także z mistrzów stolarskich, którzy do tej pory wytwarzają ręcznie najpiękniejsze meble rustykalne w całym kraju.
Do najbardziej znanych mieszkańców należał Melvil Devey, który wprowadził w życie swój system dziesiętny około 1895 r. Przyczynił się on również do zmiany nazwy wioski North Elba na Lake Placid. Doprowadził też do rozwoju hotelarstwa. Jako założyciel dwóch klubów, które szybko uzyskały renomę, przekształcił wioskę w playground for rich and famous. Dzięki niemu powstało tu pierwsze pole golfowe w Ameryce. Z kolei jego syn dr Godfrey Devey nakłonił International Olympic Committee (IOC) do zorganizowania zimowych igrzysk w 1932 r. Złoty medal w jeździe figurowej na lodzie zdobyła znakomita Sonja Henje. Mieszkańcy nie posiadali się z dumy, gdy Jack Shea, urodzony w Lake Placid, wygrał łyżwiarski wyścig.
Druga olimpiada z rzędu, która odbyła się w 1980 r., ugruntowała pozycję Lake Placid na turystycznej mapie. Przed rozpoczęciem międzynarodowej imprezy przebudowano i unowocześniono wioskę dla zawodników, nie mówiąc już o sportowych obiektach. Powstały tu m.in. nowe trasy narciarskie, tory dla bobslejów, owalne lodowisko itp. Użyto też po raz pierwszy sztucznego śniegu. Wraz ze specjalnym muzeum stanowi ona jeden z ważnych punktów programu. Wypada wtrącić, iż największą sensacją XIII Olympic Winter Games stało się uzyskanie złotego medalu przez amerykańskich hokeistów.
Jak wykazał spis statystyczny z 2000 r., średni dochód na rodzinę dochodzi tutaj do 50 tys. dol,. zaś głównym źródłem utrzymania są dochody z turystyki. Miłośnicy nocnego życia mają do wyboru w Lake Placid tańsze i droższe restauracje z dansingiem, jak również liczne bary z wyszynkiem.
GRAND CAMPS, MUZEA I INNE ATRAKCJE
Jedną z nietypowych cech Adirondack Park jest kwestia własności, która zresztą nie stanowi kości niezgody. Ponad połowa obszaru należy do publiczności, którą reprezentuje stan Nowy Jork. Cała reszta znajduje się w rękach prywatnych. Po wejściu w modę wakacji i wycieczek pieszych nowojorscy milionerzy nabyli tutaj letnie posiadłości. Zakupione przez nich połacie ziemi liczyły od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy akrów. Grand Camps – jak je nazywano – były położone nad mniejszymi jeziorami, co zapewniało ich właścicielom splendid isolation.
Nad brzegiem wznosiła się sielska rezydencja, wzorowana najczęściej na szwajcarskim "chalet", którą otaczały domki dla zaproszonych gości. Wyposażone we wszystkie udogodnienia "obozowisko" posiadało liczną służbę i zabudowania gospodarcze, dyskretnie ukryte wśród zieleni. Poza kamerdynerem, pokojówką czy kucharzem zatrudniano głównie miejscowych ludzi do sezonowej pracy.
W latach dwudziestych rozparcelowano większość magnackich majątków. Obszerne działki zakupili wtedy bogaci mieszczanie. Pomniejszone Camps, które znalazły się na liście zabytków, prowadzą obecnie prywatne fundacje i można je zwiedzać z lokalnym przewodnikiem. Ponieważ nie sposób opisać całej okolicy, wybraliśmy tylko pięć miejsc, przedstawiając je Czytelnikom w telegraficznym skrócie.
.jpg)
Adirondack Museum, Blue Lake. Cieszy się opinią jednego z najlepszych muzeów wśród lokalnych placówek w Ameryce. Położone na wąskim półwyspie, wygląda jak pokaźny skansen, na który składa się ponad dwadzieścia zabudowań. Obrazuje ono zarówno przyrodę, jak i historię tego parku, nie pomijając codziennego życia na przestrzeni wieków i interesujących postaci. Zwróćmy uwagę na wspaniałą kolekcję XIX-wiecznych mebli, które posiadają wkomponowane po mistrzowsku korzenie i konary. Uzupełniają je miniaturowe domy i umeblowanie, ukazując stylistyczną rozmaitość.
Ogromna ekspozycja łodzi, dyliżansów, bryczek, landar, sani i innych pojazdów konnych pokazuje, jak dawniej podróżowano. Zbiory uzupełniają wypracowane dioramy.
Great Camp Sagamore, Raquette Lake. Złożona z 29 budynków posiadłość jest otwarta dla zwiedzających i nadal wygląda jak za czasów Alfreda Vanderbilta, wnuka Corneliusa, a zarazem protoplasty rodu. Bywał tu częstym gościem przyszły prezydent Teddy Roosevelt jako komisarz NYPD. Zasugerował on gospodarzom nazwę honorującą indiańskiego wodza. Nabywszy majątek ziemski na Long Island, nadał mu również imię Sagamore.
Camp Santonioni, Newcomb. Od dawna zamknięty kompleks składa się z 49 zabudowań rozrzuconych na prawie 12 tys. akrów. Znać tu rękę Astorów, którzy nigdy nie żałowali grosza. Wypracowane fasady zachowały się w nie najgorszym stanie i warto się tu wybrać na krajoznawczą wycieczkę.
Marcelina Sembrich Memorial Studio. Po śmierci primadonny polskiego pochodzenia, która zmarła w 1935 r., jej letnie domostwo w Bolton Landing zostało przekształcone na muzeum. Jest ono poświęcone życiu i karierze wielkiej śpiewaczki, która występowała na najlepszych scenach operowych świata. Przybywszy po raz drugi do Metropolitan, co miało miejsce w 1898 r., Marcelina Kochańska-Sembrich osiadła na stałe w Ameryce. Po zakończeniu występów przed pierwszą wojną światową uczyła m.in. śpiewu w Juilliard School, popularyzując także muzykę klasyczną.
Scenic Drive. Jak twierdzą znawcy, do najpiękniejszych tras samochodowych w parku należy pętla, na którą składają się trzy odcinki, a więc drogi 28S, 30 i 28N. Początek przypada w North Creek, gdzie bierzemy pod uwagę ruch wskazówk zegara. Zatrzymujemy się na parkingu przed Gore Mtn., które słynie z rozległej panoramy. Wjeżdżamy na szczyt gondolą.
Skocznia narciarska w Lake Placid|
WSKAZÓWKI PRAKTYCZNE Każdy szanujący się przewodnik po stanie Nowy Jork zawiera kilka rozdziałów poświęconych Adirondacks. Od dawna wyczerpane i zarazem specjalistyczne źródła, jak "Adirondacks" czy "Lake Placid", można znaleźć w antykwariatach lub wypożyczyć z biblioteki publicznej po uprzednim zamówieniu. Zaliczając się do popularnych książek, krążą one wśród czytelników. Najlepsze wprowadzenie do łatwiejszych i średnio trudnych szlaków stanowi przewodnik pt. "50 Hikes in Adirondacks", który zamawiamy w NY-NJ Trail Conference; tel. (201) 512-9348. |