
Licząc od początku 17. sezonu, czyli od marca br., z ogłoszonych dwudziestu siedmiu wycieczek aż pięć zostało odwołanych ze względu na deszcz, padający już od rana. Znalazły wśród nich także trzy letnie wyprawy.
Jeśli wierzyć specjalistom od klimatu, równie chłodną wiosnę, nie mówiąc już o lecie, odnotowano ostatnio w latach trzydziestych ubiegłego wieku. To samo dotyczy opadów, które przekroczyły wszelkie normy dla Nowego Jorku i okolicy, w promieniu mniej więcej stu mil od Columbus Circle. Nie stanowi on wprawdzie serca metropolii, za to jest wymieniany przy takich okazjach.
Co gorsza, weekendy obfitowały w niepomyślne zapowiedzi pogody. Choć deszczowe prognozy wcale się nie sprawdziły, to zmniejszyły one zdecydowanie frekwencję na klubowych wycieczkach, nie mówiąc już o naszej inicjatywie. Zamiast narzekać, cieszmy się, iż poza spacerami w mieście udało się ostatnio zorganizować dwa maratony piesze prowadzone przez Raya Kranta z New York Hiking Club i kilka wypraw górskich z polskimi przewodnikami.
Jola Siwik zabrała swoją grupę na Breakneck Ridge, schodząc w dół bardzo widokowym i mniej znanym szlakiem, co pozwoliło uczestnikom na obejrzenie przesmyku Stony Point, ułatwiając zarazem dojście do Cold Spring. Z kolei Jerzy Patrosz posiada na swoim koncie aż pięć wycieczek, a w tym Blue Mountains w Westchester County i Storm King po zachodniej stronie Hudsonu. O dziwo, pogoda dopisała.
Odpowiadając na liczne zapytania piechurów, dlaczego zabrakło w tym sezonie Mietka Gorzkowskiego, wyjaśniam, iż został on oddelegowany do pracy w innym stanie. Miejmy nadzieję, iż dołączy do nas jesienią.
Zgodnie z raz ustaloną tradycją polecamy Czytelnikom "Nowego Dziennika" pójście w nasze ślady, opisując atrakcyjne wyprawy.
WSZYSTKIE DROGI WIODĄ NA BREAKNECK RIDGE
Od czasu do czasu słyszy się narzekania rodaków, którzy zaznawszy tatrzańskich turni, krzywdują sobie, że na prawdziwie trudną wycieczkę trzeba wyruszyć aż do Catskill, jeśli nie dalej, czyli w Góry Białe lub Adirondack. Nic bardziej mylnego. Wystarczy wybrać się na długą trasę, która każe nam zaliczyć kilka dość stromych wierzchołków, aby się poczuć się prawdziwym zdobywcą. Takich właśnie doznań dostarczają East Hudson Highlands.
Od południa rozpoczyna je niezwykle widokowy Nos Antoniego. Długi masyw, z wyraźnie zarysowanym szczytem, na który wybierzemy się w niedzielę, leży na północnym krańcu Westchester County. Wyznacza on wschodnią granicę rozlewiska wielkiej rzeki, które przypomina w tym miejscu fiord. Z kolei północny kraniec East Hudson Highlands w najbliższej okolicy metropolii stanowi masyw Fishkills, położony na wschód od miasteczka Beacon. Najwyższe wzniesienie dochodzi tutaj do 1700 stóp.
Za orlą perć tych gór uważa się jednak Breakneck Ridge. Masyw o stromych zboczach ciągnie się z zachodu na wschód, osiągając długość około pięciu mil. Przecina go osiem szlaków, z których większość opiszemy pokrótce na tych łamach. Interesujący łańcuch leży w odległości mniej więcej dwóch mil na północ od Cold Spring. Zalicza się on do najbardziej uczęszczanych, podobnie jak Góra Niedźwiedzia, położona po drugiej stronie Hudsonu. Zależnie od wybranej kombinacji można tu zaplanować kilka wycieczek.

Breakneck Ridge Trail. W wersji dla zaawansowanych piechurów, w dobrej formie fizycznej, jest to najdłuższa i wyjątkowo męcząca trasa, oznakowana białym kolorem. Ceną za piękne widoki jest ciągła huśtawka z góry na dół i odwrotnie. Początek tego szlaku znajduje się przy drodze 9D, u północnego wylotu tunelu, wykutego pod masywem. Przystanek kolejowy na żądanie leży nieopodal. Wspinamy się bardzo mozolnie na najwyższe wzniesienie w tej okolicy, które osiąga ponad 1800 stóp. Po obejrzeniu wspaniałej panoramy schodzimy w dół, aby ponownie podejść pod górę. Różnice wysokości na tym odcinku są znaczne, choć brakuje tu wyraźnych wierzchołków, które ukrywa bujna roślinność.
Idąc dalej, pokonujemy dwa dodatkowe szczyty, a więc Sunrise Point i South Beacon, z którego widać Shawangunks, zatokę Newburgh i Wallkill Valley. Nieoznakowaną ścieżką kierujemy się na bliźniaczy wierzchołek pod nazwą North Beacon, schodząc stromo leśnym traktem do miasteczka. Wracamy do domu wieczorem pociągiem ze stacji w Beacon. W przypadku zmotoryzowanych turystów konieczne są dwa samochody.
Bypass Trail. Rezygnujemy z uciążliwego podejścia, wdrapując się na grzbiet wprawdzie okrężną, za to znacznie łatwiejszą drogą. Składa się na nią Wilkinson Trail (znaki żółte); początek przy szosie 9D w odległości kilkuset metrów na północ od tunelu. Po trzech kwadransach marszu odchodzi od niej czerwony Breakneck Bypass. Osiągajmy masyw znacznie mniejszym wysiłkiem, dochodząc do pierwszej przełęczy i białego szlaku. Mamy tu do wyboru trzy możliwości, a więc kontynuowanie wycieczki bądź też wcześniejsze zejście na północ lub na południe.
Szlak Wilkinson Memorial. Idziemy dalej białym szlakiem, napotykając po drodze błękitną Notch Trail, które dołącza z prawej strony. Po przejściu 0,7 mili podążamy nią w dół do żółtej Wilkinson. Aby zatoczyć pętlę, skręcamy w lewo, czyli na zachód. Podziwiamy malowniczy rezerwuar Melzingah, podchodząc łagodnie na widokowy Sugarloaf. Płasko ścięty stożek przypomina głowę cukru. Schodzimy dość ostro w dół w pobliże przystanku Breackneck Ridge, gdzie zatrzymują się pociągi. Zaproponowana trasa jest średnio trudna i wynosi około pięciu mil. Szlak upamiętnia Samuela N. Wilkinsona, który niestrudzenie przecierał i znakował tutejszą siatkę turystyczną.
Undercliff Trail. Docierając Bypassem do łańcucha, robimy w tył zwrot, podążając na zachód białym szlakiem. Po przejściu 0,8 mili wypatrujemy pilnie Undercliff Trail, oznakowanej również żółtym kolorem, którą kierujemy się w lewo. Wyjątkowo malownicza ścieżka dla kozic została wytyczona w 2000 r. na południowym i bardzo skalistym stoku masywu. Spada ona ostrymi zakolami na odcinku, który ma niecałą milę. Na samym dole krzyżuje się z czerwonym szlakiem. Brook Trail stanowi ostatni etap tej pętli, dobiegającej do szosy 9D. Idziemy gęsiego przez tunel.
Notch Trail. Błękitna ścieżka liczy w sumie ponad sześć mil, z czego zaliczamy znacznie trudniejszą połowę. Po wejściu Bypassem na Breakneck Ridge podążamy białym szlakiem na wschód. Napotkawszy Notch Trail, skręcamy tym razem w prawo, a więc na południe. Uciążliwą trasą, z licznymi wybojami, docieramy do Brook Trail. Kierując się znowu w prawo, wracamy jak powyżej do tego samego przystanku.

POŻEGNANIE Z SEZONEM NAD MORZEM
Fire Island ciągnie się niczym wąż z zachodu na wschód, na długości przeszło pięćdziesięciu mil. Geografowie zaliczają ją do wysp o charakterze barierowym. Dając pełny odpór morzu, pełni ona bowiem rolę falochronu w stosunku do południowego wybrzeża Long Island. Wystarczy zaobserwować wysoką falę na Atlantyku i bardzo spokojne wody zatoki po drugiej stronie, aby się o tym przekonać.
Kolejny dowód na erozję stanowi "przesuwanie" się tej wyspy ze wschodu na zachód. W ciągu ponad 150 lat ocean skrócił Fire Island o kilka mil na wschodnim skraju, nadbudowując ją za to od zachodu. Z jednej strony fale zalewały plaże, a z drugiej – nanosiły piasek. Narastające łachy przekształcały się stopniowo w plaże, a zadecydowały o tym prądy i przeważający kierunek wiatrów podczas licznych sztormów. Dzięki temu latarnia morska, stojąca niegdyś na samym koniuszku, znalazła się w odległości ponad pięciu mil od Democrat Point, który wyznacza zachodni kraniec. Ów niewidoczny gołym okiem proces zachodzi nadal.
Stała ludność liczy tutaj około 5 tysięcy, powiększając się do kilkudziesięciu tysięcy w sezonie, który trwa od Memorial do Labor Day. Z licznych przystani na Long Island kursuje wtedy dziewięć promów. Za najpiękniejsze miejscowości letniskowe uznaje się: Cherry Grove, Kismet, Saltaire i Seaview.

Warto tu zajrzeć jesienią na długi spacer po pustoszejącej plaży, gdzie napotkamy jedynie nielicznych piechurów. Przy bezwietrznej pogodzie woda jest gładka jak lustro. Interesujący kontrast stanowi bujna roślinność pokrywająca wydmy, która zmienia swoje kolory. Docieramy samochodem bądź do Smith Point, bądź też do Robert Moses State Park. W tym pierwszym miejscu znajduje się Wilderness Visitor Center. Spacerujemy wzdłuż wybrzeża, zaliczając także nader malownicze ścieżki, biegnące po drewnianych pomostach. Jest to najdziksze serce Fire Island. Prowadzi tutaj William Floyd Parkway, zjazd 68 z LI Expressway.
Znacznie bliżej z Nowego Jorku leży ciąg plaż, założonych w latach 50. przez nowojorskiego urbanistę Roberta Mosesa. Zanim wyruszymy na trasę, warto zapamiętać oryginalną wieżę jako znak rozpoznawczy, który pozwoli na odnalezienie parkingu. Nieopodal Visitor Center wkraczamy na Nature Trail. Wytyczona pomiędzy wydmami dróżka ma charakter poznawczy, kończąc się przy latarni morskiej. Ładna budowla, położona na planie koła, została wzniesiona w 1851 r. Powrót do auta – wybrzeżem. Zatoczona pętla nie przekroczy sześciu mil. Jedziemy R. Moses Causeway, która stanowi przedłużenie szosy Sagticos; exit 58 z LI Expressway.
|
PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI Pociągi Hudson Line w kierunku Poughkeepsie odjeżdżają z dworca Grand Central. Dwa poranne pospieszne, wyruszające na trasę o godz. 7:47 i następnie o godz. 8:47, zatrzymują się na przystanku Breakneck Ridge, przeznaczonym dla turystów. Zaopatrujemy się na dworcu w rozkład jazdy, który informuje o powrotnych pociągach. W wyznaczonym miejscu na poboczu szosy można pozostawić samochód.Komplet map pt. "East Hudson Trails" kupujemy w sklepie East Mountain Sports (EMS), który znajduje się na Broadwayu, na południe od Houston Street. Możemy je także nabyć w dwóch innych miejscach, a więc w Visitor Center na Palisades Interstate, usytuowanym przed wjazdem do Bear Mountain Park lub też w największym sklepie sportowym w New Jersey – Campmor przy szosie nr 17. Internetowi bywalcy zamawiają je w New York – New Jersey Trail Conference, pod adresem: info@nynjtc.org. Powyższy zestaw, wraz z bardzo dokładnym opisem każdego szlaku, zamieszcza również turystyczna biblia "New York Walk Book", która jest sprzedawana przez księgarnie Barnes & Noble i The Borders. |