Najpiękniejsze pałacyki nad Hudsonem

Autor: Halina Niedzielska
2009-10-13

 

Mills Mansion w Staatsburgu
Fot. wikimedia.org/Rolf Muller

Już w pierwszej połowie XIX wieku w dolinie Hudsonu zaczęły powstawać letnie siedziby nowojorskich bogaczy. Stawiali je potomkowie starych kupieckich rodów reprezentujących tzw. old money. Nuworysze z milionami, jak Rockefeller czy Vanderbilt, pobudowali się tutaj znacznie później.

Uroki pięknej doliny Hudsonu spopularyzowała pierwsza szkoła romantycznego pejzażu w Ameryce, a kursujące po rzece parowce umożliwiły szybsze dotarcie do malowniczych wybrzeży. Kolej jeszcze bardziej skróciła wszystkie odległości, zaś majętni pasażerowie podróżowali dla wygody własną salonką. Dzięki temu, że łatwo było tu dotrzeć, w dolinie powstało wiele pięknych pałacyków, które warto odwiedzić w okresie letnim.

NEOGOTYCKI ZAMECZEK LYNDHURST

Fot. wikimedia.org

Wypracowany w każdym szczególe z powodzeniem udaje rycerską siedzibę. Stoi on w naturalnym parku, na wzór angielski, który sięgał niegdyś do nabrzeża Hudsonu. Widać tu zresztą ślady dawnej świetności w postaci wypielęgnowanych trawników i starodrzewia. Składają się nań głównie jawory, klony i lipy. Do najciekawszych należą jednak płaczące buki. Nieznane w Europie okazy przypominają kopulaste namioty. Znajduje się wśród nich patriarcha, który pochodzi chyba z zaczarowanej kniei, gdyż ma kilku synów. Aż siedem zwisających w dół gałęzi wrosło w ziemię, tworząc pniaki nowych drzew. Wygląda to jak ogromny baldachim wsparty na kolumnach.
Po prawej stronie parku znajdował się wspaniały ogród, po którym pozostały jedynie kwitnące krzewy. Pierwsza oranżeria w Ameryce, w której hodowano niegdyś orchidee, kamelie i inne egzotyczne rośliny, straszy dziś zardzewiałym szkieletem. Za to stajnie i wozownie są w doskonałym stanie. Urządzono w nich Visitor Center i nader przyjemną kawiarnię.

Kominek w jadalni
Fot. wikimedia.org

Lyndhurst należał niegdyś do kolejowego magnata Jaya Goulda, który okrył się z czasem niesławą, doprowadzając do pierwszego krachu na giełdzie na skutek oszukańczych machinacji. Przestał być wtedy przyjmowany w nowojorskim towarzystwie. Dlatego też jego najmłodsza i najpiękniejsza córka początkowo mieszkała zagranicą. Wyszła zresztą szybko za mąż za zubożałego, ale wciąż mającego wielkie arystokratyczne koneksje, potomka Talleyranda, który poślubił bardzo posażną dziewczynę z miłości.
Złożona z czterdziestu komnat rezydencja jest tylko częściowo udostępniona zwiedzającym. Wzniesiony z cegieł budynek pokrywa elewacja z płyt o nieregularnych kształtach, naśladujących lity kamień. Zameczek posiada wieże, wykończone blankami. Otaczają je krużganki z widokiem na rzekę. Wykuszowe okna, ujęte w metalowe ramy, zdobią witraże zamówione w późniejszych czasach u Tiffany'ego. Do środka prowadzi staroświecka sień.
Urządzenie wnętrz tylko częściowo przypomina epokę. Większość mebli jest XIX-wieczna i pochodzi z wiktoriańskiej Anglii. Ciężkie i surowe w stylu stoły, ławy i zydle są wsparte na lwich łapach bądź też na solidnych rzeźbionych nogach. Gotycki charakter wysokim i wąskim komnatom nadają wypracowane sklepienia. Pozbawione ozdóbek kominki, kamienne posadzki wyłożone orientalnymi kobiercami, latarnie i świeczniki dopełniają całości. Do najciekawszych sal na parterze należy bawialna, pokój muzyczny i stołowy, jak również biblioteka, połączona z gabinetem pana domu. Ozdobę pierwszego piętra stanowi wspaniała galeria wypełniona obrazami. Odbywały się tu słynne bale, a jak przystało na zamek, muzykanci zasiadali na balkoniku. Do najcenniejszych dzieł sztuki należy "Matka i córka" i "Madonna z różami" pędzla Williama Bouguereau.
Lyndhurst leży na południe od Tarrytown i można tu dojść pieszo. Wracamy pociągiem z Irvington. Długość trasy nie przekroczy trzech mil. O dojeździe autem, godzinach otwarcia, cenie biletów itp. informacje pod numerem tel. (914) 631-0046.

LETNIA SIEDZIBA ROCKEFELLERÓW

Fot. wikimedia.org

Znane na świecie nazwisko jest do tej pory synonimem bogactwa i sukcesu. I rzeczywiście, głowa dynastii, a zarazem założyciel Standard Oil, zgromadził bajeczną fortunę. Skonsolidował on w swoim ręku zarówno wydobycie ropy naftowej, jak i rafinerie, rujnując po drodze tysiące drobnych producentów. Okupując grzechy Johna Davida, jego synowie hojnie łożyli na cele publiczne. Następne pokolenie poszło w ich ślady.
O potędze tego rodu przekonuje wszystkich wizyta w Kykuit (w wymowie kajkat), który oznacza po flamandzku "miejsce z widokiem". Pierwsze z rzędu i nierzucające się w oczy domostwo letnie odpowiadało purytańskim upodobaniom głowy rodu. Gdy spłonęło do fundamentów, zastąpiła je gregoriańska siedziba. Trzecia metamorfoza dokonała się na usilne prośby najmłodszego syna, który posiadał szczególny dar przekonywania surowych rodziców. W rezultacie spełnionych życzeń stanął tu neoklasyczny pałac, pozbawiony jednak wszelkiego blichtru i ostentacji.
Przekazując go w testamencie na cele publiczne, gubernator Nelson Rockefeller "zapomniał" stworzyć fundację na utrzymanie wspaniałej posiadłości. Na mocy zawartego później układu większość kosztów ponosi rodzina, użytkując w zamian rezydencję i grunty przez kilka miesięcy w roku. Otwarte dla zwiedzających pokoje na parterze są widne i przestronne. Znajdują się tam także liczne antyki dobrane z wielkim smakiem. Sprawiają one kameralne wrażenie, gdyż patriarcha rodu nie przepadał za wystawnością. Są urządzone w stylu eklektycznym z wieloma wartościowymi obrazami, jak chociażby portret Jerzego Waszyngtona, namalowany przez Gilberta Stuarta. Zwróćmy uwagę na zbiór chińskiej porcelany z czasów Cesarstwa Środka.
Młodszemu pokoleniu udało się połączyć muzeum w jedną całość z rezydencją. Alkowy zdobią lampy, które projektował Alberto Giacometti. Grafiki Picassa wiszą nad schodami, które prowadzą do podziemi. W galeriach mieści się kolekcja złożona z ponad stu dzieł sztuki nowoczesnej, począwszy od płócien Ferdynada Legera, a skończywszy na obrazach Andy Warhola. Większość zbiorów została podarowana Metropolitan Museum.
Wielką atrakcją posiadłości są tarasowe ogrody z rozległą panoramą. Są one położone na różnych poziomach, zmieniając swój wygląd wraz z porą roku. Uznany specjalista od krajobrazu, William Welles Bosworth, stworzył tutaj wiele zakątków. Już same nazwy, jak Morning, Sunset, Japanese Place czy Grand Stairs Garden zachęcają do odwiedzin. Nie brakuje tu lipowej alei, uroczej herbaciarni, świątyni Afrodyty itp. Wzbogacają je rzeźby wykonane przez takich mistrzów dłuta, jak Alexander Calder czy Henry Moore. Kykuit jest usytuowany w Pocantico Hills, na północ od Tarrytown. Więcej informacji pod numerem tel. (914) 631-3992.

KLEJNOCIK W STYLU FEDERALNYM

Fot. wikimedia.org/Daniel Case

Boscobel ma nader dramatyczną historię. Wywodzący się z holenderskiego rodu Morris Dyckman niepomiernie się wzbogacił, zaopatrując nieprzyjacielską armię podczas amerykańskiej rewolucji. Jako główny kwatermistrz w okupowanym Nowym Jorku dokonał tylu nadużyć, iż brytyjskie władze postawiły go w końcu przed sądem. Po zwycięstwie współrodaków z torysa i zdrajcy przekształcił się on nader sprytnie w ukrytego stronnika, który na swój sposób działał na niekorzyść wroga. Ocalając nieuczciwie zgromadzoną fortunę, przebiegły Morris wolał się jednak usunąć z ludzkich oczu.
Zakupiwszy majątek ziemski w pobliżu Cold Spring, zamieszkał w prowizorycznym domostwie, przystępując jednocześnie do budowy pałacyku w stylu federalnym. Uważa się go do tej pory za jeden z najlepszych przykładów tej architektury w dolinie Hudsonu, która umiejętnie łączyła elegancję z prostotą. Dopasowane do tego stylu meble pochodzą od najlepszych mistrzów stolarskich z Nowego Jorku. Uzupełniają je obrazy, porcelana, zegary, zwierciadła i inne cenne przedmioty, nie mówiąc już o dywanach i draperiach. Wśród płócien znanych malarzy przeważają dzieła Benjamina Westa i Thomasa Doughty'ego.
Posiadłość jest utrzymana w nienagannym stanie i można tu spędzić kilka godzin na zwiedzaniu. W ogrodach znajduje się pięknie rozplanowane rosarium, poletko ziołowe, oranżeria, stary sad i wiele innych uroczych zakątków. Widok na drugi brzeg z bastionami West Point i Storm King w tle nie ma sobie równych w okolicy. Trzeba koniecznie przejść niezwykle urozmaiconą Woodland Trail, która zatacza pętlę o długości półtorej mili. Mapkę uzyskamy w Visitor Center; tel. (845)265-3638.
Specjalny autobus z Cold Spring, wzorowany na staroświeckim trolejbusie, dojeżdża na samo miejsce, zaś cena biletu wynosi 1,50 dol.

Z POZŁACANEJ EPOKI

Fot. wikimedia.org/Rolf Muller
 
Fot. nyspark.state.ny.us

Małżeństwo Ruth Livingston i Ogdena Millsa oznaczało połączenie wielkiego nazwiska i politycznych koneksji po stronie panny, a także dość duży posag i miliony po stronie kawalera, odziedziczone po ojcu dorobkiewiczu. Rodzina Millsów od początku żyła wystawnie. Oprócz letniego pałacyku, młoda para posiadała domy w Nowym Jorku i Paryżu, piękną willę w morskim kurorcie Newport i posiadłość ziemską w Kalifornii.
Ogden, człowiek wielkiej kultury, nie zadowalał się powiększaniem majątku, stając się z czasem kolekcjonerem i uznanym filantropem. Małżonka tymczasem wolała błyszczeć w towarzystwie, wydając przy tym ogromne sumy na stroje, klejnoty i wojaże. W nawale zabaw ledwo znajdowała czas dla własnych dzieci. Syna i dwie córki wychowywały nianie i guwernantki, przy czynnym współudziale ojca. Gdy cała trójka nieco podrosła,
25-pokojowa rezydencja wydała się pani domu zbyt ciasna i skromna. Naradziwszy się z mężem, Ruth zaangażowała renomowaną firmę McKim, Mead & White. Po generalnej przeróbce dokonanej w 1893 r. powstał na jej miejscu imponujący pałac w stylu beaux arts. Wyposażono go wtedy we wszystkie nowoczesne udogodnienia. Częstym gościem bywała tutaj wielka pisarka Edith Wharton, która opisała siedzibę w obyczajowej powieści pt. "The House of Mirth". Na urządzenie składają się francuskie meble z XVIII i XIX wieku. Komnaty olśniewają przepychem, a na szczególne wyróżnienie zasługuje salon, buduar, jadalnia, biblioteka i rokokowa sypialnia Ruth.
Mills Mansion znajduje się w miejscowości Staatsburg w pobliżu Rhinebeck, niedaleko Old Post Road; tel. (845)889-8851.

NEOKLASYCZNA REZYDENCJA

Fot. wikimedia.org

W 1895 r. Frederick Vanderbilt, jeden z wnuków komandora i zarazem twórcy rodowej fortuny, odkupił posiadłość w Hyde Park od córki Jacoba Astora. Nabywszy majątek ziemski o obszarze ponad sześciuset akrów, kazał tu postawić wyjątkowo wdzięczny pałacyk pod korynckimi kolumnami. Jednopiętrowy pawilon dla gości służy obecnie jako Visitor Center.
Wytworna rezydencja stoi na wzgórzu, z którego rozciąga się rozległa panorama doliny z kopulastymi szczytami Catskill w dali. Patrząc na lekką sylwetkę gmachu, trudno uwierzyć, iż posiada on aż pięćdziesiąt pokojów, częściowo udostępnionych turystom. Zwiedzanie z przewodnikiem zajmuje godzinę i dwadzieścia minut. Oglądamy najbardziej reprezentacyjne wnętrza, które urządzał wybitny architekt Stanford White. Na zlecenie Fredericka sprowadził on z Europy antyczne meble, wartościowe dzieła sztuki, drogocenne gobeliny i obicia, kryształowe żyrandole itp. Widać rękę mistrza, gdyż na harmonijną całość składają się różne wystroje. Każdy detal jest tu wypracowany, łącznie z bogatą sztukaterią.
Wielki hall w kształcie rotundy posiada świetlik na wysokości drugiego piętra. Sprawia magnackie wrażenie, co podkreślają meble w stylu empire. Jednocześnie nadaje on promienisty układ pozostałym komnatom. Wyróżnia się wśród nich salon urządzony na wiktoriańską modłę. Skromny pokój stołowy był przeznaczony dla domowników. Ogromna jadalnia wzorowana na sali rycerskiej ma rzeźbioną powałę i odpowiadające jej panele na ścianach. Rozstawiany stół mógł pomieścić siedemdziesięciu biesiadników. Biało-złotą bawialnię reprezentującą rokoko użytkowała pani domu. Na piętrze są usytuowane eleganckie sypialnie, wyposażone w oddzielne łazienki.
Italian Garden nadal przyciąga zwiedzających, choć daleko mu do czasów wspaniałości, gdy opiekowało się nim kilkunastu ogrodników. Ofiarowana stanowi posiadłość została okrojona do 220 akrów. Warto zatoczyć pętlę, która liczy około dwóch mil, podziwiając Vanderbilt Mansion z różnych perspektyw. Połowa malowniczej trasy przebiega nad rzeką. Informacje turystyczne pod numerem tel. (845) 229-9115.

Dodajmy na zakończenie, iż dolina Hudsonu może konkurować z Loarą i Renem, jeśli chodzi o liczbę historycznych domostw i pałacyków. Jest wśród nich Clermont, Franklin Delano Roosevelt Mansion, Locust Grove, Olana, Sunnyside i wiele innych. Łatwo się o tym przekonać, zaglądając do odpowiednich przewodników.