Bookmark and Share

Proletariat w MoMA

Autor: ALEKSANDRA CIEŚLAK
2009-11-06
Repr. Museum of Modern Art, New York
Kadr z wideo Artura Żmijewskiego Świecie 2009

"To ważny film, o wyjątkowej sile - przyznaje amerykańska turystka z Florydy. - Dziś, kiedy zmagamy się z kryzysem gospodarczym, chcemy oglądać tego typu projekty".

W nowojorskim Museum of Modern Art odbywa się prezentacja filmów-projektów artystycznych Artura Żmijewskiego. Wśród licznych dokonań reżysera związanego z warszawską Fundacją Galerii Foksal, na szczególne podkreślenie zasługuje jego udział w 51. Biennale w Wenecji, gdzie pokazywany był film Powtórzenie. Artysta jest także znany koneserom sztuki współczesnej w Stanach Zjednoczonych ze zbiorowych ekspozycji w Nowym Jorku, Bostonie czy San Francisco.

Najnowsze dzieło reżysera - Świecie (2009), którego premierowy pokaz odbył się w MoMa 28 października, jest częścią wystawy "Projects 91", w ramach której mamy możliwość podziwiać artystów młodego pokolenia z wielu krajów. 24-minutowe wideo Żmijewskiego, wyświetlane w formie zapętlających się seansów, można będzie oglądać w Contemporary Galleries na drugim piętrze do 1 lutego 2010 r.

Prezentowane są także krótkie filmy Żmijewskiego z lat wcześniejszych. Na 90-minutowy seans składają się następujące utwory: Berek (1999), Lekcja śpiewu 2 (2002), Patricia (2007), Yolanda (2007) i Oni (2007); będzie można zobaczyć jeszcze osiem razy w The Roy and Niuta Titus Theater 2. Najbliższy pokaz już 8 listopada o godzinie 5:30 po południu.

W NAJNOWSZEJ PRACY ARTUR ŻMIJEWSKI skierował obiektyw w stronę Świecia, miasta w województwie kujawsko-pomorskim. Film jest zapisem zorganizowanych latem przez autora warsztatów rzeźbiarskich, którego hasłem przewodnim stał się rozpowszechniony w latach 90. utwór punkowej grupy Hej, naprzód marsz, proletariat.

Wyjątkowość tego projektu polegała na spotkaniu artystów z różnych zakątków Polski z robotnikami z zakładu metalowego w Świeciu, których zadaniem było wykonanie monumentalnych rzeźb z materiałów i przy pomocy narzędzi zgromadzonych w fabryce. Niezwykłość sytuacji, w której znajdują się bohaterowie, doprowadza do nawiązania bardzo ciekawego dialogu wewnątrz zespołów plenerowych oraz interesującej dla widza współpracy. We wstępnej jej fazie wyraźnie widać różnice dzielące dwie grupy zawodowe. Rozmowy przy prostokątnym stole krążą wokół tematu "robotnik". Pracowników zakładów MEKRO śmieszą porównania ich zawodu do pracy mrówek czy też inspiracja jednej z artystek ich "portkami robotniczymi". Twórcy myślą o kolorach i kształtach, z kolei robotnicy natychmiast sprowadzają formy rzeźbiarskie do kwadratów sześciennych i ton. Na etapie wykonawczym wszyscy uczestnicy pleneru, ubrani w stroje robocze i kaski ochronne, wśród tulei, wałów i kół zębatych, znajdują mimo dzielących ich różnic wspólny język. Spotkanie to doprowadzi w rezultacie do stworzenia wyjątkowych dzieł artystycznych.

PODOBNA INICJATYWA była już podejmowana w Polsce w latach 60. i 70. ub. wieku. W tamtych czasach współpraca artystów z robotnikami służyła próbie wykreowania społeczeństwa bezklasowego oraz miała być przykładem zacierania się granic między grupami zawodowymi. Skąd pomysł, aby powtórzyć scenariusz sprzed lat? Czy w dzisiejszym świecie dzieło Artura Żmijewskiego jest również aktualne?

"To ważny film, o wyjątkowej sile - przyznaje amerykańska turystka z Florydy.- Podobał mi się szczególnie, gdyż porusza temat bliski dla każdego człowieka, jakim jest praca. Dziś, kiedy zmagamy się z kryzysem gospodarczym, chcemy oglądać tego typu projekty. Ten robotnik, jak i artysta są częścią większego mechanizmu, inni od siebie, ale wartościowi jednakowo. Mam nadzieję, że dzięki twojemu artykułowi zobaczy ten film jak najszersza publiczność" - dodaje w rozmowie ze mną, zapisując informacje o polskim artyście w notatniku.

Jednym z widzów w MoMA był również młody Rumun, który wyszedł pod koniec projekcji. Zapytany, dlaczego opuścił salę przyznał, że wideo nie zrobiło na nim ogromnego wrażenia, choć zainteresowała go polska rzeczywistość, bliska jego miejscu pochodzenia. "Rozumiem ideę, jaka przyświecała autorowi, ale znam wielu, dla których te rzeźby byłyby jedynie ´blachą z numerkamiª" (tak w filmie komentuje jedną z rzeźb mieszkaniec Świecia).

W tym miejscu należy przypomnieć o prawach, jakim podlega powierzchnia wystawiennicza w przestrzeni muzealnej. Odbiorca sztuki "statycznej" ogląda obraz bądź rzeźbę w wybranym przez siebie czasie. Ramy dzieła audiowizualnego zarysowują się nieco inaczej. Utwór filmowy wyświetlany w murach galerii powinien zainteresować widza na każdym etapie opowieści. Zwarta struktura wideo Żmijewskiego daje widzowi możliwość szybkiego ustalenia sensu komunikatu oraz zatrzymuje jego uwagę na dłużej.

Wypowiedzi publiczności po premierowej projekcji dowodzą, iż dzieło polskiego twórcy można zaliczyć do sukcesów artystycznych. Bo dobra sztuka wywołuje żywe dyskusje i budzi różnorodne uczucia.

RÓWNIEŻ KRÓTKIE FILMY REŻYSERA wyświetlane w sali kinowej MoMa zasługują na uznanie. Autor podpatruje swoich bohaterów, bądź tworzy dla nich scenariusze, aby potem śledzić ich postępowanie. Skupia uwagę na człowieku. Piękno widzi w prostych, codziennych czynnościach (mycie zębów, spanie, gotowanie). Przykładem może być Yolanda, która jest kucharką w barze szybkiej obsługi "Burritos". Jej płytę kuchenną zapełniają kolorowe kompozycje. Zwinnie przekłada szpachelką ugry i sieny, miesza umbry i karminy tworząc meksykańskie kolaże.

Żmijewski porusza w swych filmowych pracach tematy niewygodne i kłopotliwe. Wybrane zagadnienie rozkłada na czynniki pierwsze, analizuje i przekształca, tworząc tym samym nowe, zaskakujące rzeczywistości.

Lekcja śpiewu 2. jest rejestracją kościelnego koncertu głuchych dzieci przy akompaniamencie profesjonalnych muzyków. Śpiewany przez chórzystów utwór Jana Sebastiana Bacha brzmi dla nas mało "poważnie", a rezultatem ich wysiłków jest rażąca kakofonia. Film jednak wzrusza i prowokuje do głębszych refleksji nad ludźmi, którzy starają się przełamać swe ograniczenia, którzy zmagają się z różnymi problemami.

Podobnie przejmująca w swym wyrazie jest praca Oni, w której osoby o skrajnie odmiennych poglądach dyskutują za pomocą obrazów, jak powinien wyglądać świat. Powoli wyłaniają się jednostki przywódcze, o najbardziej radykalnych przekonaniach. "Mało lotne slogany" zostają zastąpione skuteczniejszymi hasłami, z potem znów zmodyfikowane według innego wzoru. Dyskusja w języku obrazów w przeciwieństwie do języka opisowego bywa dla nas jeszcze wciąż egzotyczna, przyznaje autor dzieła. Ta artystyczna burza mózgów doskonale ilustruje ludzkie zmagania z komunikacją w wielokulturowym świecie.

Twórca rejestruje kamerą tematy ważne i trudne, nieulegające dezaktualizacji. Myślę, że miłośnicy sztuki współczesnej odnajdą w uczciwie opowiedzianych historiach polskiego reżysera kawałek prawdy tylko dla siebie i zatrzymają tę prawdę na zawsze.

Prezentacja dokonań Artura Żmijewskiego doszła do skutku dzięki działaniom Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku oraz wieloletniej współpracy jego dyrektorki Moniki Fabijańskiej z kuratorką ekspozycji "Projects 91" Connie Butler.
 

Projekcje filmów Artura Żmijewskiego w MoMA:

niedziela 8 listopada, godz. 5:30 ppoł.
poniedziałek 16 listopada, godz. 4:00 ppoł.
poniedziałek 23 listopada, godz. 4:00 ppoł.
sobota 12 grudnia, godz. 6:30 wieczorem
środa 16 grudnia, godz. 4:00 ppoł.
poniedziałek 21 grudnia, godz. 4:00 ppoł.
poniedziałek 4 stycznia, godz. 4:00 ppoł.
środa 6 stycznia, godz. 4:00 ppoł.

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc