Bookmark and Share

Powrót Henryka Daski

Autor: EDWARD ZYMAN
2009-10-30

Fot. Archiwum
Był mistrzem stylu, błyskotliwym narratorem, ale nade wszystko autorem precyzyjnych rozpoznań i diagnoz. Wraz z tomem Odlot malowanego ptaka otrzymujemy zaledwie skromny fragment dorobku zmarłego w 2006 roku niezwykle oryginalnego eseisty, tłumacza, publicysty i krytyka.

Czytając eseje poświęcone życiu i twórczości Andrzeja Brychta, Jerzego Kosińskiego, Leopolda Tyrmanda czy Vladimira Nabokova mamy pewność, że każde stwierdzenie autora wynika nie tylko z jego głębokiej wiedzy ogólnej, z przyswojonej przezeń rozległej literatury przedmiotu i własnych doświadczeń pisarza-wygnańca, ale także - w przypadku trzech pierwszych nazwisk - z doskonałej znajomości środowiska i prezentowanych twórców. Zwracam na ten czynnik szczególną uwagę, bo nader łatwo w takich sytuacjach o nieuzasadnioną tolerancję, zbyt daleko idący, fałszujący rzeczywisty obraz postaci, zdarzeń i nade wszystko wartość ocenianego dzieła subiektywizm. W tekstach wybranych przez Michała Komara, redaktora i autora koncepcji książki, nie znajdziemy najdrobniejszego śladu tego typu uchybień. Jest wręcz przeciwnie. W mającej wszelkie znamiona wzorcowej biografii krytycznej Andrzeja Brychta Henryk Dasko ujawnia z całą wyrazistością naturę wnikliwego i rzetelnego egzegety, który równocześnie ani na moment nie zatraca cechującej go empatii. Stara się zrozumieć autodestrukcyjne zachowania swego bohatera, dostrzega ich zewnętrzne uwarunkowania, wykazuje wiele współczucia dla jego życiowych pomyłek i tragicznych błędów, nie ma to przecież najmniejszego wpływu na mocno krytyczną ocenę dorobku pisarza, który niedojrzałością i słabością charakteru zniszczył swój talent literacki.

W Brychcie pisze Dasko o konkretnym pisarzu, autorze świetnego tomu opowiadań Suche trawy, entuzjastycznie przez krytykę i czytelników przyjętego Dancingu w kwaterze Hitlera, kłamliwego, nieuczciwego pisarsko Raportu z Monachium i skandalicznego Azylu, ale nie tylko o nim. Pisze także kompetentnie o polityce kulturalnej PRL, sytuacji panującej w środowisku literackim, postawach i wyborach twórców, pozornych wartościach i cenie, jaką zapłacić musiała kultura za wszechwładne panowanie komunistycznego dogmatu w życiu społecznym ówczesnej Polski.

OSTATNI ROZDZIAŁ, znakomicie skomponowany, gęsty faktograficznie i napisany z rzadką wirtuozerią esej biograficzny, przynosi barwny, przenikliwy portret Jerzego Kosińskiego i jego pisarstwa. Dasko z wielką swobodą porusza się po powieściowym świecie autora Malowanego ptaka, przybliża czytelnikowi koleje jego barwnej, prawdziwie filmowej, obfitującej w ponadprzeciętne sukcesy kariery literackiej, które zaprowadziły go na szczyty pisarstwa współczesnej Ameryki, i opisuje jej wstrząsające, dramatyczne zakończenie. Z rzetelnością i precyzją relacjonuje brutalny atak tygodnika Village Voice, który w 1982 roku w obszernym artykule dwóch dziennikarzy, Stokesa i Fremonta-Smitha, sformułował pod adresem pisarza zarzut gigantycznego oszustwa. Publikacja Village Voice zapoczątkowała jeden z największych współczesnych skandali literackich. Wedle tego pisma Kosiński nie był autorem podpisywanych jego nazwiskiem książek, a pierwsza wersja Malowanego ptaka powstała rzekomo w języku polskim.

Esej Henryka Daski jest lekturą fascynującą. Decydują o tym bogactwo zawartych w nim informacji o Kosińskim, jego życiu i dziele, mechanizmach medialnego świata współczesnej Ameryki oraz detektywistyczna wręcz precyzja, z jaką błyskotliwym piórem ujawnia szereg niewątpliwych przekłamań, merytorycznych i etycznych nadużyć Stokesa i Fremonta-Smitha, a także innych uczestników napaści na pisarza. Towarzyszące czytelnikowi książki pytanie o rzeczywiste motywy nagonki na cenionego pisarza, byłego prezesa amerykańskiego Pen Clubu, laureata prestiżowych nagród, znajdzie wstrząsające wyjaśnienie. Poszukujący z uporem prawdy o kulisach prasowego linczu Dasko uzyska wyjaśnienie od szefowej działu literackiego tygodnika The Nation Elizabeth "Betsy" Pochody, która poinformuje go, że poszło... o zakład z Victorem Navaskym. "Założyłam się - powie - że w Ameryce osobom odpowiednio ustosunkowanym wszystko uchodzi na sucho, nawet jeżeli uda się ujawnić ich najbardziej haniebne postępowanie".

Jerzego Kosińskiego życie po śmierci to esej, w którym Dasko przeprowadza merytoryczną i finezyjną stylistycznie polemikę z autorami podważającymi autentyczność pisarstwa autora Kroków bądź formułujących wobec niego rozliczne zarzuty. Unikając akcentów sensacyjnych, operując trudnymi do podważenia argumentami i celnymi przytoczeniami wypowiedzi wielu autorytetów, prowadzi spór z Jamesem P. Sloanem, autorem najpoważniejszej biografii Kosińskiego. Aczkolwiek docenia wysiłek biografisty, obnaża liczne uchybienia jego dzieła: łatwo dostrzegalne niedokładności, stronniczość przejawiającą się m.in. w pominięciu wielu ważnych rozmówców (Andrzej Wat, Ewa Bayard, George Whyte, redaktor New York Timesa Abe Rosenthal, najbliższy przyjaciel pisarza, producent filmowy Ted Field i inni), gołosłowność oskarżenia o plagiat, jakim miałaby być powieść Being There (w wydaniu polskim Wystarczy być). Mimo widocznych podobieństw do znanej powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza Kariera Nikodema Dyzmy, Being There plagiatem nie jest. Formułując swoje opinie, Dasko nie oczekuje, że czytelnik uwierzy mu na słowo. Posługując się bogatą literaturą przedmiotu, udowadnia w sposób ewidentny słuszność swych tez i sądów. W tym konkretnym przypadku odwołuje się m.in. do analiz zbieżności (Barbara Tepa Lupack) i różnic (Piotr Śliwiński) między obu powieściami. Wynikające z kompetentnych wywodów obojga badaczy wnioski w sposób jednoznaczny wykluczają zasadność krzywdzącego autora Being There pomówienia.

W dobitny sposób Dasko rozprawia się z najpoważniejszym zarzutem Sloana, który zakwestionował autofikcję jako podstawową metodę literacką Kosińskiego. Zwracając uwagę autorowi obszernej, aspirującej do naukowego obiektywizmu biografii, że jest to metoda w literaturze doskonale zadomowiona, doprowadza do absurdu jego krytyczne wywody. Kwestionując w powieściopisarstwie Kosińskiego autofikcję - stwierdza - Sloan nie jest w stanie odróżnić autora od stworzonych przezeń postaci literackich, czyli de facto ich działania w sposób właściwy bezrefleksyjnemu czytelnikowi przypisuje pisarzowi. Ten elementarny, dyskredytujący biografistę błąd popełniła również Joanna Siedlecka w Czarnym ptasiorze.

NIECHĘĆ DO STEREOTYPÓW, dogmatycznego i uproszczonego, populistycznego myślenia znajdujemy w esejach Tyrmand. Ameryka. "Dziennik" i Powrót Leopolda Tyrmanda. Autor Złego był dla jego pokolenia, podobnie jak Marek Hłasko, legendą. Pisarzem, który olśniewał kunsztem literackim, barwnością sposobu bycia i nonkonformizmem. Jego długoletni spór z komunizmem, którego sugestywny wyraz znajdujemy w pisanym w Polsce Dzienniku 1954, budził szacunek i podziw. Mogłoby się wydawać, że Dasko, doskonały znawca twórczości Tyrmanda, autor krytycznego wydania Dziennika 1954 - wersja oryginalna, które opatrzył erudycyjnym wstępem i wyczerpującymi, wnikliwymi przypisami, będzie dla Tyrmanda-emigranta bardziej wyrozumiały. Oba wymienione eseje zaświadczają, że jest inaczej.

Pisząc z imponującym znawstwem o życiu, twórczości i działalności redaktorskiej Tyrmanda w Ameryce, Dasko przedstawia znakomite studium jego pisarskiej filozofii, która przeszła znamienną ewolucję. W największym skrócie polega ona na przejściu od (w Polsce) postawy liberalnej do amerykańskiego konserwatyzmu. Autor Odlotu malowanego ptaka wyjaśnia co prawda odmienność obu pojęć w nieporównywalnych do siebie kontekstach społecznych i cywilizacyjnych, ale jego ostateczny wniosek nie budzi wątpliwości. "Przepaść - przytoczmy charakterystyczny fragment eseju Tyrmand. Ameryka. "Dziennik" - dzieląca Tyrmanda-autora wczesnych utworów od Tyrmanda z Rockford Institute jest trudna do wyobrażenia. To paradoks zaiste szczególny, że Tyrmand, jeden z ojców duchowych polskiego jazzu i apologetów boogie-woogie, w Ameryce za cel swoich ataków obrał Presleya, Jaggera i Eltona Johna. Atakowany za pornografię przez ultrakonserwatywny obyczajowo reżim komunistyczny w Polsce, w USA oburzał się na Playboya i pokrewnych mu deprawatorów. Obwołany ongiś pionierem nowej obyczajowości, ciskał gromy na dążenia emancypacyjne amerykańskich mniejszości seksualnych. (...) Niełatwo dawało się nawiązać dialog z jego retoryką w stylu kto kogo, superkontrastowym obrazie rzeczywistości, określonym przez Leskiego ´dychotomia wolność - totalizmª". W eseju Powrót Leopolda Tyrmanda Dasko idzie w swych konstatacjach jeszcze dalej stwierdzając, że autor Cywilizacji komunizmu "nie potrafił pojąć pewnych spraw prostych i ważkich. Nie rozumiał, że wielkość Ameryki polega na wolności dla wszelkich form życia, na uznawaniu za normalne tego, co pod innym południkiem potrafią ogłosić kalectwem. Nie przekonywały go argumenty o mechanizmach samoregulacji, wbudowanych w tkankę demokracji amerykańskiej".

Opisując wnikliwie mechanizmy życia amerykańskiego świata, Dasko stara się wykazać, dlaczego twórczość publicystyczna Tyrmanda, niejako na własne życzenie, uległa marginalizacji, a on sam znalazł się na pozycjach skrajnych, odległych od głównego nurtu życia kontynentu północnoamerykańskiego.

DWA ESEJE POŚWIĘCONE ŻYCIU I TWÓRCZOŚCI VLADIMIRA NABOKOVA zamykają Odlot malowanego ptaka. I znowu muszę powtórzyć jak refren: eseje znakomite. Przynoszą nie tylko fascynujący, bogaty faktograficznie zapis złożonej biografii pisarza, jego lat spędzonych w Rosji i na Zachodzie, przede wszystkim w Ameryce, ale także, czy raczej: nade wszystko, wyjątkowej wartości esej o pisarstwie autora Lolity. Dasko nie tylko doskonale zna twórczość Nabokova, ale, będąc pisarzem w pełni dwujęzycznym, potrafi kompetentnie ocenić jakość jej polskich przekładów. I tu wyłania się w całej krasie jego wyborny talent polemiczny. Gdy pisze, że przekład Lolity dokonany przez Roberta Stillera jest gwałtem, uzasadnia to w wywodzie skrzącym się od niepodważalnych merytorycznie uwag, inteligentnej ironii i smakowitych cytatów-potworków. Oszczędźmy sobie w tym miejscu licznych przywołanych przez krytyka przykładów, nie chodzi tu przecież o satysfakcję wynikającą z cudzych ewidentnych potknięć. Dasko ma na uwadze rzecz znacznie poważniejszą: uleganie stereotypom tam, gdzie chodzi o odkrywczą, wychodzącą naprzeciw intencjom wybitnego pisarza interpretację i szacunek dla jego dzieła.

Jest to w moim przeświadczeniu jedna z najważniejszych cech krytycznej twórczości Henryka Daski, pisarza wygnańca, który mądrze, z głębokim znawstwem pisze o innych emigrantach, twórcach o podobnie jak on złożonych osobowościach, dążących do odnalezienia nowego miejsca na ziemi i obciążonych dotkliwie czułą pamięcią miejsc utraconych. On sam i każdy z jego bohaterów nigdy nie opuścili swej macierzystej kultury, choć zostali zmuszeni do budowania egzystencji od nowa w odmiennej rzeczywistości kulturowej i cywilizacyjnej.

OTWARTY NA INNE KODY KULTUROWE, wzory zachowań i systemy wartości, Dasko odrzucał wszelki dogmatyzm, z pasją protestował przeciwko tak częstym we współczesnym myśleniu uprzedzeniom i uproszczeniom. Był emigrantem Marca '68. To bolesne doświadczenie wywarło dominujący wpływ na jego życie. "Henryk - pisze w otwierającym książkę szkicu Adam Michnik - należał do tych, którzy czuli się wykluczeni z polskiej tożsamości i wspólnoty losów w 1968 roku. Nie stał się jednak Izraelczykiem czy Szwedem, Amerykaninem czy Kanadyjczykiem. (...) Jako emigrant podążył, najpewniej odruchowo, drogą Nabokova, który pielęgnując w sercu miłość swojej Rosji, zatrzasnął bramy przed Rosją bolszewicką. (...) Anglosaski chłód ironii krzyżował się w nim z gorącą polską pasją; była w nim mądrość człowieka poranionego i nieposkromiona szlachetność ducha".

Był niewątpliwie jednym z największych polskich talentów eseistycznych ostatnich kilku dekad. Czy był jednak, jak mniema cytowany wyżej jego przyjaciel Adam Michnik, "ptakiem malowanym polskiej krytyki literackiej"? Nie sądzę. Odkładam Odlot malowanego ptaka z przeświadczeniem, że autor wyboru opatrzył ten interesujący tom niezbyt trafnym tytułem. Tak Henryk Dasko mógł, miał prawo zatytułować swój szkic o Jerzym Kosińskim. Ta świetna skądinąd metafora do autora omawianej książki nie przystaje w żaden sposób.

Henryk Dasko, Odlot malowanego ptaka, Wydawnictwo Rosner i Wspólnicy, Warszawa 2009, s. 251, cena 14 dol. plus 6,50 dol. porto w przypadku zamówienia z wysyłką (do nabycia w Księgarni Nowego Dziennika)
tel. (212) 594-2386
e-mail: ksiazki@dziennik.com
www.ksiazkionline.com

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc