Zdjęcia - www.hardkor44.pl
![]() Tomasz Bagiński (ur. 1976 r.) - rysownik, animator, reżyser, dyrektor kreatywny w firmie Platige Image. Jego debiutancka, krótkometrażowa Katedra w 2002 roku zdobyła główną nagrodę na największym festiwalu animacji i efektów specjalnych SIGGRAPH i została nominowana do Oscara w kategorii krótki film animowany. W 2004 r. zrealizował drugi film krótkometrażowy - Sztukę spadania, która w 2005 roku ponownie przyniosła mu główną nagrodę na festiwalu SIGGRAPH. Na tegorocznym festiwalu w Wenecji zaprezentował najnowszą animację Kinematograf.
|
Z reżyserem Tomaszem Bagińskim rozmawia Tomasz Nowak
Jak zrodził się pomysł filmu "Hardkor 44" - komputerowej animacji o Powstaniu Warszawskim?
Od kilku lat zastanawiam się nad innym od tradycyjnego sposobem kręcenia filmów historycznych. Język tego nowego kina powinien bardziej przypominać filmy amerykańskie. Wydaje mi się, że polska historia ma wielki potencjał, aby zostać opowiedzianą w amerykańskim stylu.
Sam wybór Powstania Warszawskiego spowodowany był splotem okoliczności. Początkowo nasz projekt miał stanowić część antologii krótkich filmów poświęconych Powstaniu Warszawskiemu. Dwóch producentów przez dwa lata rozglądało się po Polsce, szukając reżyserów i gromadząc fundusze. Miało powstać 10 etiud zrealizowanych przez 10 różnych reżyserów. Nic jednak z tego nie wyszło. Projekty rodzą się i upadają - to naturalne. Ale część materiałów przypadkiem trafiła w ręce Jana Ołdakowskiego i Piotra liwowskiego z Muzeum Powstania Warszawskiego i oni się nimi zachwycili. Z MPW pracujemy nad zupełnie innym projektem, związanym z rekonstrukcją zniszczonej Warszawy. Będzie to gigantyczna makieta komputerowa. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać o naszym filmie, od słowa do słowa przeszliśmy od krótkiej formy do długiego metrażu. Obecnie znajdujemy się w ostatniej fazie przygotowań do produkcji. Niebawem ruszamy ze zdjęciami.
Przy Hardkor 44 MPW odegrało bardzo poważną rolę. Jest bowiem, razem z naszą firmą Platige Image i kilkoma innymi podmiotami, koproducentem filmu. Muzeum nie wahało się ani chwili. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ współpraca z nim daje nam swoistą osłonę przed atakami. Z pewnością bowiem nasze ujęcie tematu Powstania nie wszystkim przypadnie do gustu. Wiedza, jaką dysponują pracownicy muzeum, nie pozwoli nam za bardzo oddalić się od prawdy historycznej i pomoże nieco okiełznać filmową fantazję.
W filmie wystąpią żywi aktorzy. Czy zatem będzie bliższy "300" czy "Walcowi z Bashirem"?
Jeśli chodzi o technologię, to raczej bliżej będzie mu do 300. Natomiast jego treść bliższa będzie nowoczesnym filmom wojennym, takim jak np. Szeregowiec Ryan. Chodzi nam o realizm, ale wspomagany komputerowo i pełny alegorii. Widać to już zresztą po udostępnionych materiałach. Niemieckie maszyny bojowe są bardziej złożone, a sami żołnierze wyglądają dość strasznie. Wiemy, że niektóre oddziały niemieckie złożone były z ludzkich bestii - i to też pokażemy. Założyliśmy, że chodzi nam o ukazanie pewnej idei Powstania Warszawskiego, a nie o historyczną dosłowność.
Czy chce Pan przedstawić historię alternatywną?
Ubierając nasz film w szafarz fantastyki, możemy uprościć pewne sytuacje i ścieśnić niektóre wydarzenia. Gdybyśmy chcieli zrobić film czysto historyczny, musielibyśmy się mocno trzymać realiów. Nie moglibyśmy pokazać wydarzeń odległych w czasie. Takich ograniczeń teraz nie mamy. Szanujemy historię, ale zmienimy nazwiska postaci. Teatr działań - Warszawa - będzie trochę większa i bardziej apokaliptyczna.
Pana wizualizacje i rysunki są imponujące, ale rodzi się pytanie: czy starsi ludzie, np. powstańcy przyjmą taki sposób ukazywania jednego z najważniejszych momentów polskiej historii?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie przed ukończeniem filmu. Mam jednak nadzieję, że co najmniej części byłych powstańców nasze spojrzenie się spodoba. Wiadomo, że nie wszystkim. Będziemy posługiwali się bardzo nowoczesnym językiem filmowym. Dość mocno opieramy się na wspomnieniach, zapiskach i zdjęciach z tego okresu. Chcemy oddać ducha tamtych czasów.
W pierwszych dniach Powstania panował bezgraniczny entuzjazm. Nie zapominajmy, że sędziwi dziś powstańcy byli wówczas młodymi ludźmi. Często patrzyli na wojnę w sposób inny, niż dziś nam mogłoby się wydawać. Czasami szukali przygody w walce. Tak długo czekali, aby wystąpić przeciw Niemcom. Warszawa była przez 5 lat katowana, więc chcieli wziąć odwet.
Przywykło się patrzeć na powstańców jako na sędziwych weteranów, ale wtedy byli młodzi i może właśnie nasz sposób opowiadania tej historii przypadłby im do gustu. Niektórzy powstańcy może czują się trochę zmęczeni byciem wyłącznie postaciami pomnikowymi.
Do kogo film jest adresowany?
Do ludzi młodych, w naszym wieku, i widowni zagranicznej, która nie ma dużej wiedzy na temat Powstania.
Czy ukazanie Niemców jako komiksowych zwyrodnialców nie wywoła kontrowersji za granicą i nie strywializuje cierpienia ofiar? Wszak "Hardkor 44" to nie science fiction.
Zdajemy sobie sprawę z takiego ryzyka. Będziemy ostrożni. Nie wszyscy Niemcy będą robotami. Prawdopodobnie te najgorsze oddziały hitlerowskie, złożone z bandytów, zostaną w naszym filmie udziwnione - bo były wszakże z innego świata. Nie zapominajmy, że Niemcy przecież w okrutny sposób walczyli z ludnością cywilną.
Pokazane w mediach nasze szkice mogą jednak sugerować nadmierne odrealnienie. Nie będziemy zniekształcali historii, chociaż stawiamy na efektowność przekazu. Pamiętajmy, że w czasie Powstania Niemcy użyli broni, która powstańcom była obca: goliaty, rakiety - tzw. krowy, które wydały przerażające odgłosy. Młody człowiek musiał patrzeć na to wszystko jak na koszmar. To chcemy też pokazać.
Co z finansowaniem? Wszyscy twórcy muszą zmierzyć się z tym problemem. Będzie Pan bardziej reżyserem czy producentem?
Reżyserem i producentem w jednej osobie, chociaż ta pierwsza funkcja bardziej mi odpowiada. Jestem optymistą - pierwszy etap prac mamy zabezpieczony pod względem finansowania. Nie czekamy na to, że ktoś nam coś da.
Jak będzie wyglądała sceneria?
Zbudujemy pierwszy plan, ale resztę stworzymy na komputerach. Żadna kinematografia na świecie nie jest w stanie ukazać zniszczonego miasta w tradycyjny sposób. W tej chwili możliwości budowania wirtualnych światów są bardzo zaawansowane. Hollywood co roku podnosi poprzeczkę...
Ale nie w przypadku scenariuszy. Ich jakość wyraźnie podupada.
Zależy od filmu. Superprodukcje muszą się zwrócić.
"Terminator" miał powalić na kolana, a scenariusz zupełnie rozczarował.
To był swoisty koniec legendy, ale zobaczymy, jak będzie z Avatarem Jamesa Camerona, którego budżet szacowany jest na 300 milionów dolarów.
Pracując nad Hardkor 44, nie zamierzam być reżyserem, który bawi się w kino autorskie. Nasz film będzie musiał odnieść sukces komercyjny. Szczególnie, że zostały zainwestowane poważne środki. O pieniądze się nie martwię. Mamy za sobą wiele obiecujących rozmów z inwestorami i chcemy, aby film był rozpowszechniany za granicą. Przed początkiem zdjęć chcemy mieć domknięty budżet. Finalizację projektu przewidujemy na sierpień 2012.
Pana filmy często można oglądać w internecie. Jest Pan z tego zadowolony? Czy internet jest odpowiednim miejscem do prezentacji krótkich form?
Niestety, moje filmy są tam dostępne w fatalnej jakości. Ubolewam nad tym, ale z drugiej strony krótki metraż trudno obejrzeć poza internetem. Naturalne jest, że po obiegu festiwalowym te filmy trafiają do internetu. Wolałbym jednak, żeby można je było oglądać tylko na stronach zapewniających dobre warunki techniczne.
Ale właśnie internet jest polem do żywej dyskusji nad Pana filmami. Pewnie interesowałoby wielu czytelników, jak Pan interpretuje nominowaną w 2002 r. do Oscara "Katedrę"?
olałbym się do tego nie odnosić. Jestem tylko tubą, która opowiada pewną historię. A dalej historia żyje już swoim własnym życiem - to krytycy i widzowie mają ją interpretować. Po zrobieniu filmu moja praca jest de facto skończona. Moje przemyślenia są w nim zawarte. Proces tworzenia filmu jest długotrwały i moje opinie byłyby automatycznie nacechowane tą wielomiesięczną pracą. To widzowie mają świeże spojrzenie i do nich należy ocena i interpretacja.
Niedawno w Wenecji pokazany został Pański "Kinematograf". O czym opowiada ten film?
To bardzo klasyczna opowieść filmowa. Chyba najbardziej akademicki film, jaki dotąd zrobiłem. Zwykła historia o miłości. Dosyć autotematyczna, bo jest to film o robieniu filmów - produkowaniu taśmy filmowej. Historia dzieje się na początku XX. wieku i opowiada o pasjonacie, który zaangażował się w tworzenie kinematografu. Człowiek ten tak bardzo skupiony jest na swojej pracy, że zapomina o rzeczy najważniejszej - czyli o miłości. Ktoś napisał, że historia jest rodem z wyciskacza łez, ale za to porządnie zrobiona. Mam nadzieję, że ta klasyczna opowieść zostanie dobrze odebrana.
Czy odnajduje się Pan w przedstawionych postaciach?
Nie do końca, ale muszę przyznać, że ten scenariusz był mi dość bliski - mówi coś prawdziwego o przemyśle filmowym i cenie, jaką płacimy za tworzenie snów dla innych ludzi. To nie jest film o mnie i mam nadzieję, że nigdy nim nie będzie, ale każdy kiedyś musiał położyć na szali sprawy osobiste, żeby skończyć film. Czasami chyba nie warto.
Nad czym pracuje Pan obecnie?
Chcemy wydać antologię moich filmów na DVD. W tej chwili najważniejszy jest jednak Hardkor 44. Pracujemy też nad filmem, który zaprezentowany zostanie na Expo w Szanghaju w 2010 roku - to historia Polski opowiedziana w osiem minut. Ten film oczywiście prześlizguje się przez historię w sposób bardzo skrótowy, ale chodziło nam o atrakcyjne, a zarazem symboliczne ukazanie naszych dziejów. Odbiorcą będzie widz chiński, który zobaczy swoisty teledysk o polskiej historii. Wraz z prof. Henrykiem Samsonowiczem wybraliśmy około 120 różnych wydarzeń i zawarliśmy je w 60 ujęciach. W filmie nie ma dat i nazwisk - chodzi nam raczej o impresje, które powinny zaciekawić zagranicznego widza. W przyszłym roku wydamy książkę dla szkół podstawowych, w której obok dokładnych opisów wykorzystamy nasze ilustracje. Równolegle trwają prace nad projektami czysto reklamowymi - co daje mi możliwość realizacji moich filmów.
Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę.
Więcej informacji o filmie: www.hardkor44.pl