Zrodzona w ogniu rewolucji

Autor: HALINA NIEDZIELSKA
2009-07-03
Repr. www.ushistory.org
John Turmbull, Declaration of Independence

Do dziś Deklaracja Niepodległości, proklamowana publicznie 4 lipca 1776 r., stanowi jeden z najbardziej niezwykłych dokumentów w historii powstań i wojen o wyzwolenie się spod obcego panowania.

Legitymizowała ona bowiem w pełni zbrojną walkę o niepodległość, wyszczególniając zarazem krzywdy (grievances) wyrządzone Amerykanom przez Koronę, co usprawiedliwiało nieodwołalną separację pomiędzy koloniami i macierzą.

Pierwowzorem demokratycznych stosunków w Nowym wiecie stały się gminy purytańskie, a jako przykład niech posłuży kolonia Plymouth. Pielgrzymi ze statku "Mayflower" przybyli do Ameryki nie tylko w poszukiwaniu chleba, ale i swobód, które wykraczały poza wolność wyznania. Kolonizacja nie była niczym innym, jak budowaniem wspólnoty od podstaw. W przeciwieństwie do Europy nie istniała tu ani dziedziczna hierarchia, ani też sztywne struktury społeczne, które wyznaczały miejsce jednostki od kolebki do grobu.

PIONIERZY UWAŻALI SIĘ ZA LUDZI WOLNYCH. Możność kształtowania własnego losu i towarzysząca jej świadomość własnej wartości, której nie sposób przecenić, różniły ich od mieszkańców Europy. Korzystali na tym nie tylko mężczyźni, ale i kobiety.

Niełatwo sobie wyobrazić zagospodarowywanie ziemi, którą często wydzierano puszczy, we wrogim otoczeniu, bez zaplecza cywilizacyjnego, jakie stanowiły wioski i miasteczka w starym kraju. Naturalną formą organizacyjną stała się gmina religijna, mająca charakter wspólnoty (community). Rządziła nią starszyzna. W wybieralnej radzie zasiadały także matrony, które miały decydujące prawo głosu w kwestii rodziny, dzieci, zdrowia itp. Opiekowano się niezdolnymi do pracy, ale nie tolerowano darmozjadów. Wykształciła się swoista etyka, która m.in. pozwalała kobiecie, po śmierci męża, na zajmowanie się gospodarstwem, uprawianie dowolnego zawodu, nie mówiąc już o prowadzeniu sklepu, zajazdu, drukarni itp.

Osadnictwo wymagało dużej i często wielopokoleniowej rodziny. Matka i żona zajmowała wyjątkową pozycję jako partnerka mężczyzny. Amerykański patriarchat ograniczał się raczej do formy niż treści. Dzielono się sprawiedliwie obowiązkami, pracując najczęściej od świtu do zmroku, wraz ze służbą. Istniał także dodatkowy powód tych nietypowych stosunków. Niezależnie od płci, tylko ludzie o silnych charakterach, którzy nie dawali sobą rządzić, wytrzymywali znoje i wyrzeczenia pionierskiego życia.

WSPÓLNOTY, WYZNACZAJĄCE WŁASNE PRAWA, łączyły się stopniowo w większe jednostki terytorialne, które przybierały nazwę commonwealths, jak Connecticut czy Massachusetts. Przewaga angielskiego żywiołu, bliskie związki z macierzą i wreszcie gubernatorzy z królewskiej nominacji - wszystko to utrwalało stopniowo zwierzchnictwo brytyjskiej Korony nad poszczególnymi koloniami. Niezależnie od zachowania dawnego podziału terytorialnego, Rady i Ogólne Zgromadzenia coraz bardziej traciły wpływ na zarządzanie założoną przez siebie kolonią. Pierwszym krokiem w tym kierunku był Akt Nawigacyjny, uchwalony przez brytyjski Parlament w 1652 roku. Nakładał on niezbyt wysokie cło na towary importowane z Anglii, zakazując przy tym wolnego handlu. Zarówno eksport, jak i przywóz dokonywał się za pośrednictwem brytyjskich statków, co praktycznie uniemożliwiało budowę własnej floty.

Czyje pieniądze, tego władza, jak cynicznie mawiali Rzymianie, co sprawdziło się również w przypadku brytyjskich posiadłości za oceanem. Nie rządziła tym jakaś szczególna myśl polityczna, tylko teoria ekonomiczna, zwana merkantylizmem. Biorąc rzecz w uproszczeniu, twierdziła ona, iż złoto stanowi o bogactwie każdego narodu. Poszukiwanym ideałem stawał się korzystny bilans handlowy, który wymagał rozwoju eksportu i ograniczenia importu. Prawo do nakładania lokalnych podatków utrzymywało kolonistów w złudnym przekonaniu, iż gospodarują dla własnego dobra, tym bardziej że udawało im się dość łatwo ominąć Navigation Act. Rozwijając przemyt na dużą skalę, korzystano z pośrednictwa korsarzy (do najbardziej znanych należeli Billy Kidd w Nowym Jorku i James Morgan z Bostonu).

Znacznie gorsze były skutki zakazu zakładania własnych manufaktur, co przekształcało kolonie w angielską bazę surowcową. Brak równowagi w bilansie handlowym - towary przemysłowe były znacznie droższe - powodował wzrost zadłużenia wobec Wielkiej Brytanii. Uzależnienie ekonomiczne zwiększało podległość polityczną, a także przekreślało niezawisłości sądów. Dopiero w połowie XVIII wieku zaczęły powstawać nielegalne huty żelaza (dolina Hudsonu) i duże warsztaty rzemieślnicze pełniące rolę manufaktur. Przychylni kolonistom lub też przekupni gubernatorzy patrzyli na to przez palce.

Z NATURY RZECZY, KRÓL PEŁNIŁ ROLĘ DOWÓDCY ARMII. Pokojowo usposobieni koloniści nie widzieli większego powodu do jej rozbudowania w zamorskich posiadłościach, tym bardziej iż ponosili wszystkie ciężary utrzymania wojska. Co gorsza, zostało ono zaangażowane do walk o sporne terytoria w Nowym wiecie. Okupione wielkim kosztem zwycięstwo w wojnie francusko-indiańskiej toczonej w latach 1754-63 nie tylko spowodowało ogromne straty ludzkie i materialne na miejscu, ale i opróżniło królewski skarbiec w Londynie. Uznawszy, iż koloniści powinni partycypować w pokryciu długu publicznego z tego tytułu, brytyjski Parlament uchwalił w 1765 r. tzw. Stamp Act. Każda najdrobniejsza transakcja, czynność, akt prawny itp. wymagały zakupienia znaczka skarbowego o odpowiedniej wartości. Wzbudziło to powszechne oburzenie w Ameryce.

Największe protesty zgłaszała Filadelfia, Boston i Nowy Jork, gdzie zresztą zniszczono pierwszy transport znaczków. Zawiązały się tutaj organizacje pod nazwą The Sons of Liberty. Jednocześnie politycy argumentowali - nie bez racji - że nakładanie nowych podatków leży tylko i wyłącznie w gestii władz kolonialnych. Obrazowało to powiedzenie: No taxation without representation. Magna Carta obowiązywała w Anglii od 1215 r., a po zatwierdzeniu Bill of Rights w 1689 r. królestwo zmierzało stopniowo w stronę pierwszej na świecie monarchii oświeconej.

OPŁATY SKARBOWE BYŁY JEDNYM Z NAJGORSZYCH POMYSŁÓW finansowych nowego premiera George'a Grenville'a. Po pierwsze, nie dało się ich praktycznie wymusić, a po drugie, stały się one zarzewiem buntu. Na interwencję Williama Pitta uchylono niefortunną ustawę po trzech latach. Tym niemniej Korona nie zrezygnowała z haraczu, toteż zastąpiły je bardzo wysokie i łatwe do ściągnięcia cła na importowane towary, w tym cukier i herbatę. Tym razem reakcje były znacznie ostrzejsze, gdyż obawiano się dodatkowo zrujnowania gospodarki kolonii.

Sytuację zaogniła bostońska "herbatka" (1773 r.), podczas której wrzucono do zatoki Massachusetts 364 skrzynie z herbatą, strzały oddane pod Lexington i Concord, bitwa pod Bunker Hill itp. Zamieszki przerodziły się w otwarty bunt, który wymagał nie tylko przywódcy i organizacji, ale i wytyczonego celu. W odpowiedzi ukonstytuował się Pierwszy Kongres Kontynentalny. Już samo nadanie takiej nazwy było ważnym krokiem w kierunku separacji.

OŚWIECENIE SPRZYJAŁO MYŚLICIELOM I RADYKAŁOM, tworząc grunt dla idei umowy społecznej, doskonale znanej Ojcom Założycielom. Zwykli Amerykanie nie czytali jednak ani Locke'a, ani Rousseau, natomiast pilnie studiowali Biblię. Michael Novak, katolicki politolog i ekonomista, uważa wspólnoty protestanckie za pierwsze szkoły demokracji. I choć purytanie, w trosce o dusze swoich współwyznawców, nie grzeszyli wcale tolerancją, to nie przeciwstawiali się powstawaniu innych gmin religijnych. Podobieństwa polegały na ciemnym odzieniu, skromnym zachowaniu i prostym, a zarazem pracowitym życiu. Zamiast ubóstwa propagowano przedsiębiorczość i bogacenie się pod warunkiem właściwego spożytkowania pieniędzy. Spoiwem były wspólne modlitwy, pozbawione obrzędów i rytuałów. Częste spotkania i dysputy nad Starym i Nowym Testamentem sprzyjały wymianie myśli. Tu właśnie narodziło się rewolucyjne przekonanie, że all men are created equal and they are endowed by their Creator with certain unalianable Rights. W Deklaracji Niepodległości stanowiło ono jeden z najważniejszych argumentów przeciwko tyranii.

ZESPÓŁ WARTOŚCI I IDEI, pozwalających na budowę tzw. good society, nosił nazwę republikanizmu. Thomas Paine, rodowity Anglik, napisał w Filadelfii płomienny manifest pt. "Common Sense". Dążenie do niepodległości uzasadnia, według niego, kilka pewników:

1. Traktując obywateli jak poddanych, każda dziedziczna monarchia jest najgorszą z możliwych formą władzy.
2. Wielka Brytania niemiłosiernie eksploatuje swoje zamorskie kolonie.
3. Mała wyspa nie może skutecznie rządzić wielkim kontynentem, położonym na drugiej półkuli.
4. Amerykanie są w pełni zdolni do samostanowienia [odwoływał się tu do samorządnej wspólnoty].
5. Wyzwolenie się z nałożonych pęt jest obowiązkiem nie tylko wobec następnych pokoleń, ale i całej ludzkości.

Wydrukowany w styczniu 1776 r., pamflet rozszedł się w mgnieniu oka. Rozpowszechniony we wszystkich koloniach, został przeczytany przez milion osób, czyli prawie połowę populacji. Stał się biblią wszystkich patriotów, którzy uświadomili sobie jasno, o co walczą.

AMERYKA PORYWAŁA SIĘ Z MOTYKĄ NA SŁOŃCE, toteż Drugi Kongres Kontynentalny postanowił wysłać ostatnią petycję postulującą wyrównanie krzywd i przywrócenie harmonii pomiędzy zamorskimi prowincjami a Koroną. Jerzy III odtrącił gałązkę oliwną. Na początku czerwca 1776 r. na Staten Island wylądowała największa ekspedycja karna w historii Anglii, złożona z 35 tysięcy dobrze uzbrojonych i wyćwiczonych żołnierzy pod wodzą Williama Howe'a. 7 czerwca delegat z Connecticut, Richard Henry Lee, zaskoczył kongresmanów, zgłaszając pod obrady rezolucję o pozbawieniu Korony politycznego zwierzchnictwa nad koloniami i zerwaniu wszystkich stosunków z Wielką Brytanią. Rozsądek doradzał przelanie tej rezolucji na papier, nadanie jej uzasadnienia i niebudzącej zastrzeżeń formy. Nad Deklaracją Niepodległości pracowali trzej delegaci - John Adams, Benjamin Franklin i Thomas Jefferson. Została ona przyjęta jednomyślnie, choć nie obyło się bez kilku głosowań i wywierania presji na niezdecydowanych.

Rubikon został przekroczony, a choć idee miały sprawczą moc, to niepodległość osiągnięto na polach bitew.