
Przewodzący Unii Europejskiej rząd Szwecji podjął starania, aby zainicjować europejską dyskusję na temat stworzenia nowego i sprawiedliwszego systemu walki ze zjawiskiem nielegalnej imigracji na Starym Kontynencie.
Najbardziej palącym problemem jest kwestia wprowadzenia unijnej "dyrektywy w sprawie powrotu" w Grecji. Przyjęta przez Parlament Europejski w czerwcu 2006 roku ustala ona wspólną politykę europejską w stosunku do nielegalnej imigracji. Jej celem jest wspieranie dobrowolnych powrotów nielegalnych do krajów ich pochodzenia. Dyrektywa ustala minimalne standardy traktowania imigrantów i zapewnia im pewne gwarancje prawne, których do niedawna byli pozbawieni. Nie będzie obowiązywać w krajach, w których standardy traktowania nielegalnych imigrantów są wysoce humanitarne.
CZAS DO GRUDNIA
Rozporządzenie jest skierowane głównie do unijnych krajów basenu Morza Śródziemnego, jak Grecja, Włochy i Hiszpania. Musi zostać wprowadzona w życie najdalej do grudnia przyszłego roku. Największy problem z realizacją wytycznych Parlamentu Europejskiego ma Grecja. Jest to kraj, który stosuje najostrzejsze środki zatrzymywania i deportacji nielegalnych, lecz zarazem w Unii Europejskiej najbardziej przez nich szturmowany.
Rocznie na wyspy greckie i przez granicę lądową z Albanią próbuje przedostać się od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy osób nieposiadających wizy wjazdowej. 80% nielegalnych imigrantów stanowią Albańczycy, którzy po aresztowaniu przez grecką policję lub służby imigracyjne są natychmiast odsyłani do kraju ojczystego. Obcokrajowcy próbujący bezprawnie dostać się do Grecji od strony Turcji lub przez południowe wody terytorialne pochodzą głównie z Azji i Afryki Północnej.
Grecja ma duże problemy z egzekwowaniem prawa deportacyjnego wobec nielegalnych imigrantów odsyłanych do krajów, z których przybyli. Turcja odmawia przyjęcia z powrotem na swoje terytorium imigrantów azjatyckich, którzy nie posiadają tureckiej wizy lub stempli potwierdzających legalne przekroczenie tureckiej granicy. Jak podaje grecka gazeta "Katimerini": "W 2009 r. Turcja przyjęła tylko 108 osób na 11 309 złożonych wniosków o przyjęcie odesłanych". Z roku na rok narasta więc problem, jak dalej postępować z ludźmi zatrzymanymi w ośrodkach imigracyjnych. Grecja nie posiada odpowiedniej infrastruktury ani środków na stworzenie obozów dla tak wielkiej rzeszy. Zwłaszcza że musi przetrzymywać także tych, którzy, zgodnie z unijnym rozporządzeniem Dublin II, są odsyłani z innych krajów wspólnoty do Grecji, jako do pierwszego kraju Unii, w jakim się znaleźli.
Greckie ośrodki internowania pękają w szwach. Zatrzymani imigranci skarżą się na złe traktowanie, potworne warunki sanitarne i brak jakiejkolwiek opieki prawnej.
Tymczasem unijna "dyrektywa w sprawie powrotu" nakazuje bez żadnej zwłoki utworzyć ośrodki detencyjne o wysokich standardach, przeznaczone głównie dla rodzin z dziećmi.
PUŁAPKA DLA AZYLANTÓW
"Najstarsza demokracja świata" jest też obecnie pułapką dla ludzi zabiegających o azyl polityczny w UE. Grecy są oskarżani o masowe łamanie międzynarodowego prawa azylowego. Bardzo często zdarza się, że uchodźcy polityczni z Azji i Afryki są kwalifikowani przez greckie służby imigracyjne jako imigranci gospodarczy, których jedynym celem jest praca na czarno. W 2009 roku blisko trzystu Afgańczyków zostało deportowanych do ojczyzny, mimo że w innych krajach europejskich kwalifikowali się do otrzymania azylu politycznego.