Mur berliński padł, ale i pozostał zarazem. Tak wynika nie tylko z obserwacji, które każdy mieszkający dłużej w Niemczech sam może sobie poczynić, lub, nie wychodząc z domu, wyczytać z gazety.
Tak pokazują również aktualne analizy naukowców z Wolnego Uniwersytetu (FU – Freie Universität) w Berlinie.
Różnice mentalnościowe pomiędzy mieszkańcami wschodnich i zachodnich Niemiec, nawet się powiększają!
WAŻNIEJSZE SPRAWY
Niedawne uroczystości z okazji obalenia muru berlińskiego, symbolu żelaznej kurtyny między Wschodem a Zachodem, bardziej obeszły Niemców wschodnich aniżeli zachodnich. Tych ostatnich bardziej przejęło samobójstwo bramkarza piłkarskiej kadry narodowej Roberta Enkego, który nie potrafił sprostać psychicznemu obciążeniu, oraz rządowe exposé kanclerz Angeli Merkel zapowiadającej, iż "(...) pełne skutki kryzysu z całej siły odczujemy w przyszłym roku. Problemy jeszcze się zwiększą, zanim zacznie nam iść lepiej". To samo bowiem słyszeli już oni od jej nauczyciela, kanclerza Helmuta Kohla – właśnie 20 lat temu, po obaleniu muru. Od tego czasu otrzymując comiesięczne wynagrodzenie płacić muszą byłym NRD-owcom podatek solidarnościowy (Solidaritätszuschlag tzw. Soli) w wysokości 5,5%, a obiecanej poprawy nie widać. W tym kontekście też wspominanie polskiej Solidarności wzbudza u Niemców zachodnich niemiłe skojarzenia. Niestety, bliższa koszula ciału...
Wolny Uniwersytet (FU) w Berlinie jest placówką zajmującą się wszechstronnym badaniem historii NRD. Szef tego ponadwydziałowego projektu Klaus Schröder przedstawił ostatnio wyniki analiz społecznych postaw na wschodzie i na zachodzie Niemiec, które można by zatytułować: "Tak to jest i nic już się nie zmieni". W obydwu częściach Niemiec są w obiegu odmienne stereotypy. Niemcy zachodni twierdzą o swych wschodnich rodakach, że nie grzeszą zbyt bogatą osobowością, są leniwymi malkontentami i niezbyt wiele potrafią. Wschodni Niemcy natomiast zarzucają rodakom z zachodu egoizm, chorobliwy pęd do kariery (samobójstwo Roberta Enkego inaczej ocenia prasa wschodnioniemiecka, a inaczej zachodnioniemiecka) i efekciarstwo. Co gorsza, obydwie strony uważają, iż różnice te ciągle się pogłębiają.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze po obu stronach jakby kombatanckie wspominanie przeszłości widzianej przez różowe okulary – "ostalgia" i "westalgia" mające swe korzenie w nostalgii. "Westalgia" – gloryfikacja dobrych starych czasów jest specjalnością zachodnich Niemców. Wielu mieszkańców starej Republiki Federalnej twierdzi, że "przed rokiem 1989, bez wschodnich Niemców, żyło się lepiej". Popularność tego przekonania potwierdziły również badania Instytutu Demoskopii w Allensbach (Institut für Demoskopie Allensbach. Gesellschaft zum Studium der öffentlichen Meinung mbH). Natomiast typowym wykwitem "ostalgii" jest sprzedawana w Niemczech wschodnich czekolada w opakowaniach wzorowanych na banknotach NRD. Sprzedaje się ponoć bardzo dobrze.
SKUTKI UBOCZNE
W efekcie takiej polaryzacji społeczeństwa niemieckiego dochodzi do jeszcze innego podziału. Panujące we wschodnich Niemczech bardzo duże bezrobocie (stopa bezrobocia we wschodnich Niemczech wynosi 12,8 % i jest niemal dwa razy wyższa niż w zachodniej części kraju) oraz niezadowolenie z panującej sytuacji powoduje umacnianie się postaw skrajnych. Coraz silniejsze stają się tam partie zarówno neonazistowskie, jak i skrajnie lewackie. A to już staje się groźne. Sytuacja może stać się niepokojąco niebezpieczna, gdy powiew nastrojów nastąpi ze wschodu na zachód. Oby tak nie było!