Bookmark and Share

Złota jesień życia

Autor: Felieton Marii Kornatowskiej
2009-11-01

No, Halloween mamy już szczęśliwie za sobą. Dzieci miały dużą frajdę, my zaś mogliśmy bać się spokojnie za wszystkie czasy i postraszyć wzajemnie bez poważniejszych konsekwencji.

PAP/EPA/Carlos Ortega
Prawdziwe lęki poszły w kąt i przez moment zrobiło się nam lżej na duszy

Był fun i wszyscy świetnie się bawili. Prawdziwe lęki poszły w kąt i przez moment zrobiło się nam lżej na duszy. Może i ta amerykańska metoda egzorcyzmowania ludzkich strachów i niepokojów ma swoje plusy dodatnie. Strach przed śmiercią jest pewnie najgroźniejszym ze strachów i halloweenowe przebieranki starają się go skutecznie rozbroić i przegnać.

DRĘCZĄCY LĘK

Lęk przed starością wydaje się równie dręczący, tym bardziej że młodość jest ostatnimi czasy szczególnie trendy. W modzie, w pracy, w obyczajach. Wypomina się wiek nawet Woody'emu Allenowi, choć podoba się on przecież znacznie młodszym od siebie kobietom i heroicznie walczy o wieczną młodość ducha. Nasza ulubiona metropolia jest z jednej strony miastem pełnym ludzi nakręcanych młodzieńczą energią, dynamicznych, efektywnych, z drugiej jednak strony, jeśli jej się uważnie przyjrzeć – jest miejscem przyjaznym dla osób w pewnym wieku, mniej nastawionych na pęd i działanie, mniej sprawnych. Pozwala im aktywnie uczestniczyć w życiu, cieszyć się nim. Zapewnia im liczne udogodnienia i możliwości. I za to jej chwała.

Ludzie starsi – jak zauważyłam – wolą raczej autobusy niż metro. Autobusy kursują wprawdzie wolniej, ale łatwiej do nich wejść, mają specjalne miejsca zarezerwowane dla starszych lub niepełnosprawnych. A co więcej, panuje w nich bardziej ludzka atmosfera. Wymienia się uśmiechy, spojrzenia, nawiązują się pogaduszki. Nierzadko trafia się kierowca z poczuciem humoru lub wyjątkowo przychylnie nastawiony do ludzkości. Co by nie powiedzieć, w autobusie obowiązują inne reguły gry, inne obyczaje. W kraju nad Wisłą i Odrą, powiedzmy sobie szczerze, osobom starszym lub niepełnosprawnym o wiele trudniej poruszać się po mieście, wybrać do kina, do teatru lub muzeum. Siedzą więc biedacy w domu lub w najlepszym przypadku korzystają z pomocy rodziny.

Widok osoby na wózku w muzeum jest w naszej metropolii rzeczą całkiem zwyczajną i nie budzi najmniejszego zdziwienia. Ludzie w wieku dojrzałym rzadko kiedy przesiadują w domowych pieleszach, lubią chadzać na popołudniówki do teatru, do kina, na rozmaite wykłady. spotkania i kulturalne imprezy. Jak każdy szanujący się nowojorczyk, uwielbiają zakupy, promocje i przeceny. Wpadają obowiązkowo do Bloomcia lub Lorda&Taylora. Umawiają się z przyjaciółmi do restauracji. Słowem, uprawiają nader intensywne życie towarzyskie.

EUROPEJSKA ATMOSFERA

Panie dojrzałe, skądinąd wytworne, mają zazwyczaj swoje ulubione sklepy, do których chętnie zaglądają, często w towarzystwie równie dobrze prezentujących się małżonków. Chociażby Chico’s, które jakiś czas temu wzbogaciło się o dużą, świetnie zaopatrzoną filię na Broadwayu, na wysokości, mniej więcej 84 Ulicy. Oryginalne, dobrze uszyte ciuszki, a przede wszystkim fachowa obsługa, co to pomoże, doradzi, a czasem nawet – rzecz całkiem w naszej metropolii wyjątkowa – i odradzi, jeśli uzna, że klientce jest w danym stroju nie do twarzy. W Chico’s panuje atmosfera iście europejska i panie czują się tu jak na wizycie u życzliwej przyjaciółki. Damy szykowne zaglądają też do sklepu plastyków na Madison Avenue, nieopodal siedziby Fundacji Kościuszkowskiej. Można tu nabyć stroje niekonwencjonalne, zaprojektowane przez artystów nie tylko amerykańskich oraz ciekawą, unikatową biżuterię.

Amerykanki w wieku dojrzałym są bardzo zadbane, dobrze ubrane, o wiele, przyznajmy, lepiej, niż hołdujące wygodnej swobodzie stroju, osoby młode. Wyglądają świetnie i mają autentyczną klasę. Jest w nich radość życia i ciekawość świata. Poczucie sensu istnienia.

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc