Wbrew hasłom, apelom i retoryce korupcja nie zniknęła krajobrazu świata. W wielu regionach przypuszcza nawet coraz ostrzejsze ataki. W Polsce natomiast nieco osłabła.
Jak co roku, wyniki swoich badań na temat korupcji ogłosiła Transparency International (TI). Powody są znane. Korupcję nasila na ogół i podtrzymuje ubóstwo, dyktatorskie rządy, zniszczenia wojnami i konfliktami, brak tradycji albo woli budowania państwa prawa z silnymi instytucjami publicznymi i słaba infrastruktura. Na drugim biegunie nieprzypadkowo lokują się społeczeństwa zasobne, stabilne, niewykazujące wojowniczych instynktów ani też niebędące ofiarą interwencji zbrojnych.
Z najnowszych ocen wynika, że wzorem dla świata mogą być obecnie zwłaszcza Nowa Zelandia, dzierżąca w tym roku prym, a także Dania i Singapur. W Europie dołączają do nich Szwecja, Szwajcaria, Finlandia, Holandia i Norwegia.
Według tzw. Indeksu Percepcji 2009 Stany Zjednoczone, najbogatszy i szczycący się demokratycznymi instytucjami i rządami prawa kraj świata, ześlizgnął się z 18. na 19. miejsce na liście obejmującej 180 państw. TI przypisuje to między innymi niedostatecznemu nadzorowi nad działalnością sektora finansowego, odczuwającego skutki załamania gospodarczego, nie dość silnemu wzmocnieniu regulacji najwyższych płac w biznesie oraz zbyt słabej ochronie przed bankructwem. Z kolei amerykański Departament Sprawiedliwości upatruje przyczyny głównie w recesji, która przyczynia się wszak do wzrostu przestępczości i oszustw.
49. miejsce Polski, wespół z Buthanem i Jordanią, nie jest szczególnym powodem do dumy. Na pocieszenie godzi się jednak stwierdzić, że w minionym roku było gorzej. Polska zajmowała 58. pozycję. Transparency International uzasadnia poprawę szerokim poparciem społecznym dla batalii z korupcją, intensywnymi wysiłkami Centralnego Biura Antykorupcyjnego i ogólnokrajową strategią w obrębie tzw. tarczy antykorupcyjnej.
Im dalej na liście TI, tym gorzej. Ogarnięci największą plagą korupcji sklasyfikowani są na ostatnich miejscach. Okupują je kraje afrykańskie leżące na południe od Sahary, w tym Sudan oraz mieszcząca się na samym dnie Somalia. Niewiele ustępują im także niektóre państwa azjatyckie, jak Birma czy Afganistan. Ten ostatni plasuje się na przedostatnim miejscu listy. Dzieje się tak, mimo oburzenia opinii publicznej świata, krytykującego Kabul, który niewiele robi, mimo że korzysta z wielomiliardowej pomocy, od lat pompowanej głównie przez administrację w Waszyngtonie. Niewiele lepiej radzi sobie z korupcją także mocno subsydiowany przez USA i ich sojuszników Irak. Budzi to tym większy niepokój, że sukcesy w walce z plagą odnotował nawet będący synonimem biedy Bangladesz.