Tylko Węgrzy i Ukraińcy nie akceptują przejścia na gospodarkę rynkową. Pozostałe społeczeństwa niegdyś komunistyczne przynajmniej w ponad 50-procentowej większości wyrażają poparcie dla dokonanych przemian.
Obszerna ankieta przeprowadzona przez Instytut Badania Opinii Publicznej Pew pokazuje nadto, że wszędzie bez wyjątku spadła sympatia dla kapitalistycznej gospodarki – zaledwie o 4 procent w byłych Niemczech Wschodnich, po 20-26 procent w Bułgarii i na Litwie.
Pytani o zadowolenie ze swego życia (co niekoniecznie ma bezpośrednie polityczne przełożenie) największy (choć wciąż umiarkowany) entuzjazm wyrażają Polacy – 32-procentowy wzrost entuzjazmu w porównaniu z 1991 rokiem, kiedy nastroje były wybitnie minorowe; w następnej kolejności Słowacy (30 proc.) i Rosjanie oraz Niemcy Wschodni (28 proc.). Natomiast tylko siedem procent Węgrów – tradycyjnych malkontentów – wyraża zadowolenie z poprawy życia. We wszystkich jednak nie przekracza ono 50 procent, czyli mniej niż połowa społeczeństw byłej Europy Wschodniej jest niezadowolona ze swojej egzystencji.
I znowu tylko Polacy i Czesi tym razem na pytanie, kiedy było lepiej – "za komunizmu" czy obecnie – opowiadają się za nowym porządkiem. Natomiast aż 72 procent Węgrów, czyli dobrze ponad dwie trzecie społeczeństwa tego kraju jest zdania, iż w systemie komunistycznym żyło im się lepiej; wtóruje im 62 proc. Ukraińców i Bułgarów, 48 proc. Litwinów.
Co się ludziom nie podoba? Zdumiewające, ale prawie we wszystkich społeczeństwach to samo – korupcja; tylko we Wschodnich Niemczech i Rosji – narkotyki, a na Słowacji – przestępczość.
Korupcja, czyli nadużycie władzy, jest plagą młodych demokracji. Brak wyrobionych elit politycznych, brak wykształconej średniej kadry urzędniczej, władza jako recepta na szybkie wzbogacenie się, na zaistnienie, brak rozwiniętych instytucji demokratycznych i rozbudzonej obywatelskiej świadomości są podstawowymi przyczynami swobody w nadużyciu władzy w Europie Wschodniej. Wielu ludziom demokracja kojarzy się raczej z anarchią i bałaganem, wykorzystywanym przez oszustów i cwaniaków; kapitalizm – nierzetelnością i wyzyskiem. Spodziewano się "cudu", że nagle z dnia na dzień dobrobyt spadnie na wszystkich, a demokracja zaprowadzi sprawiedliwość, porządek i uczciwość.
Tymczasem Zachód dochodził do obecnego, niezbyt doskonałego przecież, poziomu przez setki lat, i tyleż społeczeństwa budowały swój dobrobyt. Rozczarowanie jest tym większe, im większe były oczekiwania. Rzecz jasna – nierealistyczne.
Czemu więc Polacy tak dobrze znieśli ów bolesny przecież proces transformacji? Co ich wyróżniało z innych społeczeństw? Ogromna emigracja. Miliony Polaków doskonale znało Zachód z jego dobrymi i złymi stronami, toteż miało zdecydowanie realistyczne podejście do zmian systemowych i tego, co należy oczekiwać.