Bookmark and Share

Znika czeska przeszkoda

Autor: TD
2009-11-03

Czeski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że traktat lizboński jest zgodny z ustawą zasadniczą. Tym samym zniknęła ostatnia legislacyjna przeszkoda do ratyfikacji tego dokumentu w całej Europie. Jednoczący się Stary Kontynent podejmuje się bodaj najpoważniejszej reformy strukturalnej w najnowszej historii.

Po powtórzeniu referendum w Irlandii Czechy zostały jedynym krajem Unii Europejskiej, który nie przyjął jeszcze traktatu. Na przeszkodzie stanął przede wszystkim eurosceptyczny prezydent tego kraju Vaclav Klaus, który wyrażał głośno obawy przed pojawieniem się niemieckich roszczeń do mienia pozostawionego w Republice Czech po tzw. dekretach Benesza. Upór opłacił się o tyle, że Praga wywalczyła sobie wyłączenie z Karty Praw Podstawowych, uzyskując koncesje podobne do tych, które wcześniej zyskali przy negocjowaniu traktatu Polacy i Brytyjczycy.
Przed Europą dopiero teraz otwierają się prawdziwe wyzwania. Traktat lizboński będzie mógł wejść w życie, co oznacza, iż unijni przywódcy będą mogli wybrać prezydenta Unii i szefa jej dyplomacji, bo utworzenie tych dwóch stanowisk zakłada traktat. Wybór nie będzie łatwy, bo państwa UE mają sprzeczne interesy i często bardzo wygórowane ambicje. Eksperci jednak zgodnie zwracają uwagę, że pierwszy prezydent i pierwszy minister spraw zagranicznych Unii nadadzą treść tym funkcjom i ustanowią pewien zwyczaj, który będzie podtrzymywany przez ich następców. To ważne, ponieważ traktat lizboński powinien otworzyć drogę do stworzenia w Europie silnego transatlantyckiego partnera w kwestiach bezpieczeństwa i w polityce zagranicznej. Problemem Europy był od lat brak zdecydowania i wewnętrzne rozdarcie. Przykładem może być sytuacja w Afganistanie: Europa, która choć ma w tym kraju 30 tys. żołnierzy, to praktycznie nie ma nic do powiedzenia w kwestiach strategii. Teraz w wielu sprawach Unia będzie mogła mówić do swoich partnerów, przede wszystkim USA, jednym głosem, nie licząc na jakieś "specjalne stosunki" z Waszyngtonem. O tym, że to mrzonka, Polska przekonała w ostatnich tygodniach przy sprawie tarczy antyrakietowej.
Trudno przypuszczać, aby na podstawie traktatu lizbońskiego powstał w Europie silny ośrodek polityczny. Celem zapoczątkowanej kilka lat temu wewnętrznej reformy UE nie jest bowiem tworzenie stanów zjednoczonych Europy, na wzór USA. Zjednoczona Europa pozostanie nadal unią niepodległych państw. Trzeba mieć jednak nadzieję, że dzięki Lizbonie UE weźmie większą odpowiedzialność za swoje decyzje choćby w stosunku do Rosji. Traktat lizboński powinien pozwolić także na prowadzenie wspólnej polityki w tak kluczowych dla Polski sprawach jak energetyka.
 

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc