Bookmark and Share

U progu wielkiej katastrofy

Autor: CK
2009-10-30

Niemal nie ma dnia, aby agencje nie informowały o potężnych zamachach terrorystycznych w Afganistanie czy w Pakistanie.

Wojna, którą Stany Zjednoczone rozpoczęły pod koniec 2001 r. tylko dlatego, by wykorzenić stamtąd przestępczy rząd talibów, jakby nie przynosiła rezultatów. Przeciwnie – wzbiera na sile, przelała się obecnie na Pakistan i według znawców problematyki – grozi talibanizacją całego regionu. Zagrożonymi bezpośrednio państwami są zwłaszcza byłe republiki sowieckie: Tadżykistan, Uzbekistan, Kazachstan i Turkmenistan, a także Indie mające ogromną populację muzułmańską oraz zadawniony konflikt z Pakistanem.
Jest to region w stanie wrzenia, przypominający tylko przez zapalny charakter skomplikowanej sytuacji wewnętrznej osławiony "kocioł bałkański" z początku XX wieku, który ostatecznie doprowadził do wybuchu pierwszej wojny.
Analogia odległa, ale wskazuje na rozmiar zagrożenia dla świata: konflikt na gigantyczną skalę rodzi się właśnie w Azji. Jeśli dojdzie do wielkiego wybuchu, będzie to trzecia wojna światowa, której skala przyćmi dwie poprzednie, z których społeczność międzynarodowa jeszcze się nie otrząsnęła.
W obecnie prowadzonych działaniach zbrojnych NATO (głównie jednak USA) idzie o wielką stawkę. Zachód jakby nie uświadamiał sobie i powagi sytuacji, i stopnia zagrożenia. Niestety, znowu nasuwają się analogie z latami poprzedzającymi poprzednie wojny w Europie, kiedy także lekceważono niebezpieczeństwo i absolutnie nie chciano się angażować w sprawy narodów zepchniętych na margines Zachodu, o których problemach mało wiedziano, a ich pogwałcone żywotne interesy nie dbano. Postawa ta zemściła się bardzo dotkliwie i Zachód znajduje się w przededniu podobnej kary za butę zaniedbania.
Generalna postawa sojuszników USA w NATO to zakończyć jak najszybciej tę wojnę, region porzucić i zostawić własnemu losowi jako niereformowalny. Jest to recepta na katastrofę. Bliski i Środkowy Wschód jest regionem budzenia się ruchów społecznych w reakcji na pogłębiającą się biedę, brak perspektyw, niesłychany nepotyzm i korupcję władz, a zarazem rodzącego się poczucia niesprawiedliwości i krzywdy. Kolejne części świata przechodziły ten proces. Teraz pora na Azję.
Konfliktu zbrojnego z ugrupowaniami terrorystycznymi naturalnie zakończyć nie wolno. Należy nawet wzmocnić zachodnią obecność wojskową w Afganistanie, a także angażować w miarę możliwości lokalne siły zbrojne. Armia pakistańska dopiero od niedawna przystąpiła do rozprawy z talibami.
Jednocześnie, wywierać nacisk na demokratyzację archaicznych, plemiennych niekiedy, a zawsze skorumpowanych rządów.
Po trzecie, konieczna jest inicjatywa (np. G20) wielkich inwestycji w regionie: praca, wykształcenie stworzą perspektywy dla ludzi inne niż wojna.

 



Komentarze:

Name: byly student pani Eli

Date: 2009-10-31 11:41:39

Czesiek, zanim wlozysz reke do mrowiska i zaczniesz tam ustawiac sprawy po swojemu to sie zastanow nad potencjalna reakcja mrowek. A z tym "budzeniem sie ruchów społecznych w reakcji na pogłębiającą się biedę, brak perspektyw, niesłychany nepotyzm i korupcję władz, a zarazem rodzącego się poczucia niesprawiedliwości i krzywdy" - to chyba miales tez na mysli Ameryke. Moze zamiast naprawiac swiat innych nalezy najpierw u siebie zrobic porzadki. What do you think, bro?

Name: byly student pani Eli

Date: 2009-10-31 11:48:27

Poza tym, jaki masz dowod ze te zamachy terrorystyczne w Pakistanie nie sa prowokacja, hmm? LONDON, UK, 29 October 2009 (BBC) – The head of the Pakistani-Pakhtoon Movement has denied responsibility for the [U.S. drone-missile or bomb] attack [of 28 October 2009 in Peshawar, Pakistan]. Hakimullah Mehsud told the BBC that the latest attack was orchestrated by the Americans and Pakistani intelligence agencies “to malign the name of the Pakistani-Pakhtoons”. “If we are able to attack sensitive installations… as well as the [Pakistan Army] General Headquarters [GHQ], then why would we need to attack ordinary people?” he asked in brief telephone interview. “Our war is only against the [corrupt and tyrannical PPP-ANP-MQM-JUIF] government and the security forces [of Pakistan]. The common people are not part of it”, he replied.

Wiadomość*:

Dodaj komentarz:

Podpis:

Wpisz kod z obrazka powyżej:


loc