W niezależnym filmie dokumentalnym "Kartel", przedstawiającym "establishment" edukacyjny w stanie New Jersey, jest scena z loterii do jednej ze szkół czarterowych w Newarku. Wzruszona mama dziecka, któremu się udało dostać, pół płacząc, pół śmiejąc się, mówi: "Teraz ma szansę!"
Opinie rodziców potwierdziły niedawno opublikowane badania profesor Uniwersytetu Stanforda (wcześniej wykładała na Harvardzie) Caroline M. Hoxby na temat nowojorskich szkół czarterowych. Według nich szkołom czarterowym w Wielkim Jabłku udaje się w dużej mierze pokonać przepaść dzielącą absolwentów podmiejskich i miejskich szkół publicznych (profesor Hoxby nazywa ją "przepaścią między Scarsdale [bogatym miasteczkiem niedaleko Nowego Jorku] a Harlemem").
Wyniki te ważne są przede wszystkim dla dzieci mieszkających w biednych dzielnicach miejskich (i na zapóźnionych edukacyjnie biednych obszarach w południowych stanach ). Tym dzieciom tradycyjny system edukacji publicznej oferował szkoły, po których z każdym rokiem pozostawały coraz bardziej w tyle za rówieśnikami z bogatszych dzielnic i przedmieść (właśnie owa "przepaść Scarsdale-Harlem").
Profesor Hoxby pokazała, że szkoły czarterowe pomagają dzieciom w dużej mierze dotrzymać kroku swoim rówieśnikom z bogatszych dystryktów. W przypadku ósmoklasistów, uczniowie szkół czarterowych pokonali 86 procent owej przepaści w matematyce i 66 proc. w przypadku angielskiego (jeśli wyobrazimy sobie, że typowi absolwenci publicznej podstawówki na Harlemie są w punkcie A daleko w tyle za absolwentami podstawówki w Scarsdale w punkcie B, uczniowie czarterów znajdą się znacznie bliżej tych ostatnich).
Profesor Hoxby odkryła też, że uczniowie czarterowych liceów mieli większe szanse niż ich koledzy ze szkół publicznych w porównywalnej dzielnicy na zdobycie dyplomu Regents – z każdym rokiem spędzonym w szkole czarterowej szansa ta rosła o 7 procent.
Badania nad osiągnięciami szkół czarterowych to oczywiście temat-mina. Związki zawodowe nauczycieli są ogólnie przeciwne czarterom jako szkołom "odsysającym" publiczne środki od zwykłych szkół (poza tym zdecydowana większość czarterów nie jest uzwiązkowiona, co – zdaniem zwolenników – czarterów jest jednym z głównych czynników wpływających na ich efektywność).
Do tej pory trudno było znaleźć wiarygodne wyniki, bo porównaniom osiągnięć uczniów czarterów i zwykłych szkół publicznych zarzucano, że badają tak naprawdę dwie różne populacje – w czarterach "lepszych" uczniów, których rodzicom zależy na edukacji dzieci (inaczej zapisaliby je po prostu do rejonowej podstawówki) i pozostałych w szkołach publicznych.
Badania profesor Hoxby są pierwszymi, które wykazują osiągnięcia czarterów na porównywalnych populacjach uczniów. Otóż Hoxby wzięła pod lupę dwie grupy uczniów: tych, którzy wzięli udział w loterii do czarterów i dostali się do nich, oraz ich kolegów, którzy również startowali w loterii, ale się nie dostali i poszli do lokalnych szkół publicznych.
Obie grupy są porównywalne pod względem rasy, dochodów i – jak widać – zaangażowania rodziców. Ta, której się udało przejść przez czartery, osiągnęła znacznie więcej, niż ta zmuszona do pójścia do lokalnych podstawówek.
Czym więc różnią się nowojorskie szkoły czarterowe od lokalnych szkół publicznych? Profesor Hoxby twierdzi, że jednym z najważniejszych czynników jest po prostu czas spędzony w szkole – czartery oferują dłuższy rok szkolny (średnio 10 dni w roku więcej) i często dłuższy dzień (8-10 godzin szkolnych).
Poza tym szkoły czarterowe nagradzają finansowo osiągnięcia nauczycieli, dzięki czemu są w większym stopniu zmotywowani (czartery przyciągają też więcej ideowców skłonnych do ciężkiej – aczkolwiek dającej dużą satysfakcję pracy). Nauczyciele, którzy się nie wykazują, są zwalniani. Więcej czasu niż w tradycyjnych szkołach poświęca się w nich na naukę angielskiego. Wreszcie – znacznie więcej uwagi zwraca się też na dyscyplinę i zachowanie uczniów, tworząc wspólny etos pracy i ambicji na przyszłość.
Co ciekawe, szkoły czarterowe wydają mniej na ucznia, aniżeli publiczne (w przypadku nowojorskich szkół jest to ok. 70 procent kosztów utrzymania ucznia w szkole publicznej).
Oczywiście, nie wszystkie czartery mają wspaniałe osiągnięcia. Jednak w przeciwieństwie do szkół publicznych, te, które się nie sprawdzają, są po prostu zamykane.
Prezydent Obama jest podobno zwolennikiem czarterów. Jest zatem nadzieja, że wesprze tę formę szkolnictwa. Czas na bardziej zdecydowaną akcję rządu federalnego – jak i rządów stanowych, pozwalającą na łatwiejsze zakładanie czarterów (zwłaszcza tych sprawdzonych, jak np. KIPP).
Niestety, w wielu stanach zachowawczy politycy i związki zawodowe nauczycieli wydają się kontrolować stanową politykę w stosunku do szkół czarterowych. Nowy Jork niedługo dojdzie do stanowego limitu 200 czarterów (podniesionego ze 100 przez gubernatora Spitzera). Czas skończyć z arbitralnymi limitami na coś, co służy dzieciom znacznie lepiej niż status quo.
Źródła:
Jennifer Medina, "Study Shows Better Scores for Charter School Students", New York Times, 22 września 2009
Debra Viadero, "N.Y.C. Charters Found to Close Gaps", Education Week, 22 września 2009
Alexi Friedman, "Urban charter schools in New Jersey are excelling", Star Ledger, 22 marca 2009
Marcus A. Winters, "Charters’ Promise", City Journal, 28 września 2009
Co to są charter schools?
Szkoły czarterowe (charter schools) to publiczne szkoły, które funkcjonują niezależnie od lokalnych dystryktów szkolnych (można je porównać z polskimi szkołami społecznymi, choć różnią się od tych ostatnich źródłem finansowania). Zakładane są przez grupy rodziców, nauczycieli, organizacje pozarządowe, które podpisują kontrakt z władzami stanowymi (charter), określający zasady działania szkoły oraz spodziewane wyniki. W przeciwieństwie do zwykłych szkół publicznych, czartery, które nie sprawdzają się pod względem wyników, są zamykane.
Ponieważ szkoły czarterowe utrzymywane są ze środków publicznych, uczniowie nie płacą nic za naukę. Jeśli jest więcej chętnych niż miejsc w szkole, rekrutacja odbywa się na zasadzie loterii.
Dyrektorzy szkół czarterowych cieszą się znacznie większą autonomią niż ich koledzy w zwykłych szkołach publicznych. Nauczyciele zazwyczaj nie należą do związków zawodowych, szkoły czarterowe mogą więc eksperymentować z zasadami wynagrodzenia oraz godzinami pracy personelu.
Niektóre szkoły czarterowe należą do sprawdzonych ogólnoamerykańskich sieci, np. KIPP (Knowledge Is Power Program). Inne, lokalne, oferują potrzebne w danej miejscowości specjalności (np. sztuki plastyczne) czy wychowanie dwujęzyczne (są w Nowym Jorku szkoły z wykładowym hiszpańskim, hebrajskim, arabskim, rosyjskim – brakuje tylko polskiej).
Informacje o charter schools
National Alliance for Public Charter Schools – ogólne informacje o szkołach czarterowych, statystyki, nowinki prawne – www.publiccharters.org
Center for Education Reform – ogólnoamerykańska organizacja lobbująca za upowszechnieniem modelu szkół czarterowych w całych Stanach – www.edreform.com
Nowy Jork – ogólne informacje o szkołach, informacje dla rodziców (najczęściej zadawane pytania), adresy i linki na strony szkół, linki do raportów szkolnych
www.nycchartercenter.org (miasto)
www.nycsa.org (stan)
New Jersey – ogólne informacje o szkołach, linki do raportów charter schools stanowego Departamentu Edukacji, ogólne statystyki, informacje dla rodziców
www.njcharterschools.org
www.njcharters.org
| Komentarze: | |
Name: Czytelnik | Date: 2009-10-24 11:41:28 |
Wspaniale, nareszcie odetchniemy od wysokich podatkow na astronomiczne pensje dyrektorow, i dzieci beda lepiej wyksztalcone.Tego wlasnie Ameryce potrzeba, a nie zwiazkowych nauczycieli a prawdziwych pedagogow, ktorzy beda motywowali mlodziez do nauki. Dziekuje za artykol ,o tej sprawie mowi cala Ameryka. Jestescie na czasie. | |